Sven Lindqvist, „Już nie żyjesz. Historia bombardowań”

„To nie jest zwyczajna książka. Proponuję ci nowy rodzaj czytelniczego doświadczenia” – pisze autor, nie popadając w przesadną skromność, ale co tu dużo mówić, ma rację. I ma papiery. Sven Lindqvist, jeden z najgłośniejszych dziennikarzy (pisarzy?) szwedzkich XX wieku. Jego najbardziej znana książka, będąca miksem gatunków, to Wytępić całe to bydło, opowieść o ideologii, praktyce i spuściźnie europejskiego kolonializmu. Przy okazji polecam mini-serial dokumentalny inspirowany książką, pod tym samym tytułem, dostępny na HBO.

A drugie najbardziej znane dzieło Szweda właśnie wam polecam: Już nie żyjesz. Historia bombardowań. Przede wszystkim opowiada o tym, co zapowiada; o historii wojen prowadzonych z powietrza, odkąd 1 listopada 1911 roku włoski pułkownik Giulio Gavotti wychylił się z kabiny jednopłatowca i cisnął duński granat na północnoafrykańską oazę Agiura, nieopodal Trypolisu. I mamy cały XX wiek z jego koszmarami, opowieści o wynajdywaniu i zastosowaniu napalmu, bomb burzących, broni atomowej oraz wszelkich możliwych, coraz skuteczniejszych sposobów zabijania. I mamy pytania, co wolno w czasie wojny. Bo inaczej (przynajmniej do czasu) europejskie potęgi traktowały afrykańskich „dzikusów”, a inaczej innych białych. Ale i tych ostatnich dzielono. Dla Niemców Żydzi czy Polacy byli bydłem, nie mającym nic wspólnego z Francuzami czy Holendrami.

Lindqvist, wyczulony na historię białych zbrodni w niebiałym świecie, pokazuje, że bombardowania w koloniach przed II wojną światową były zapowiedzią przyszłości. Tak jak angielskie obozy dla Burów w czasie wojen z początku XX wieku poprzedzały niemieckie i rosyjskie osiągnięcia w tej dziedzinie. Czasem miałem wątpliwości wobec radykalnego pacyfizmu autora, ale jego ogląd rzeczywistości uruchamia myślenie odbiorcy.

Lindqvist ma olbrzymią wiedzę i bogate doświadczenia, a jego skojarzenia śmigają. Gdy pisze o jednym z najsłynniejszych obrazów w historii ludzkości – Guernice Picassa, zauważa, że była przykładem, jak sztuka nowoczesna oddaliła się od ludzi i przywołuje taki głos: „Zanim odbiorca zdoła rozwiązać skomplikowaną zagadkę wizualną, na dobre zapomni o hiszpańskiej wojnie domowej.”

I nawiązując do zapowiedzi z początku: książka składa się z 400 krótkich rozdziałów rozpisanych na 350 stron. Pierwsze 22 rozdzialiki to wejścia do 22 opowieści, nurtów, strumieni. Na końcu każdego z wejść jest strzałka i numer rozdziału, do którego należy przeskoczyć. A tam kolejne wskazówki. Na początku myślałem, że to trochę imponująca, ale jednak sztuka dla sztuki. Zacząłem czytać po kolei. Ale chyba przy wejściu nr 9, zaintrygowany przeskoczyłem do rozdziału 119 – i poszło. I zobaczyłem sens w tym labiryncie. Wracałem, szedłem naprzód, niektóre rozdziały czytałem po kilka razy, bo zmieniał się kontekst, w jakim do nich dochodziłem, i nabierały kolejnych znaczeń. I jeśli wydaje się wam to skomplikowane, zapewniam, że nie jest. Jest fascynujące w swej grozie i mocno pobudza myślenie.

Wydawnictwo W.A.B.

Udostępnij:
7