Najrzadszy to dzisiaj ptak i tym cenniejszy gdy się nań trafi: wielka epicka powieść. Wielka w sensie klasy, rozmachu, ambitnych zamierzeń i realizacji. Może to być saga rodzinna, dramat uczuć na tle historii czy lustro, w którym przegląda się teraźniejszość. I co się z tym wiąże – wielka również objętościowo, jak „Ósme życie” Haratischwili, „Genialna przyjaciółka” Ferrante czy „Cudzy kraj” Slimani.
No i mam to! I Wy też. „Samotność Sonii i Sunny’ego” piszącej po angielsku, urodzonej w 1971 roku indyjskiej pisarki Kiran Desai. Po ośmiuset stronach całkiem gęstym drukiem tej niezwykłej zwykłej historii miłosnej, subtelnej opowieści obyczajowej rozpiętej między Indiami i Ameryką miałem z „Samotnością” jeden problem: że już się skończyła. Ann Patchett, którą Wam od lat zachwalam, napisała: „Chciałam spakować walizeczkę i zamieszkać w tej opowieści na zawsze.” Ładniej tego nie ujmę. Po lekturze poczułem się jak mama Sonii, która „podczas podróży poślubnej tak się zagłębiała w lekturze, że gdy w końcu wyłaniała się spomiędzy kart, nie miała nic do powiedzenia.”
Sonia i Sunny, dwoje młodych Hindusów w USA. Ona tuż po studiach w Vermoncie chce zostać pisarką, on jest początkującym dziennikarzem w Nowym Jorku. Kiedyś rodziny próbowały ich wyswatać w żenujący sposób, teraz spotykają się bez wspomagania z rodzinnego kraju. Co z tego wyniknie?
Kiedy jeszcze przed spotkaniem Sunny’ego Sonia płacze rodzicom przez telefon, że czuje się w Ameryce samotna, nie rozumieją. Jak można być samotnym? W ich ojczyźnie „nikt nie zawracał sobie głowy samotnością”. Autorka wspaniale łączy subtelną, intymną historię dwojga młodych ludzi z epickim tłem: jest indyjski polityczny mrok, presja rodzin i tradycji, amerykańskie zderzenie kultur, ras, klas i narodów, wyzwania nowego świata multi kulti, w którym dwoje młodych, dobrych ludzi zmaga się z wyobcowaniem, szuka sensu, tożsamości, nadziei i szczęścia.
Piękna, wzruszająca, zabawna, poruszająca i uniwersalna powieść o potrzebie więzi. Love story na nasze czasy. Szczęściarze z Was, że macie ją przed sobą.
Przełożył Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo Literackie

