Wakacji jeszcze trochę zostało, więc przyda się coś czysto wakacyjnego, sensacja, która wciągnie tak, że nie wyciągnie zza parawanów. Proszę bardzo: „Pierwszy dżentelmen” Billa Clintona i Jamesa Pattersona.
Od razu się przyznaję: mimo, że pochłaniam góry sensacji, kryminałów, thrillerów etc, nie czytałem wcześniejszych powieści głośnego duetu, ani niczego solo Jamesa Pattersona, który jak wiadomo napisał około miliona powieści. Podchodziłem więc bez oczekiwań i bez uprzedzeń, za to zaciekawiony jaki wkład wniósł były prezydent USA.
Zaczyna się z przytupem, mamy świetny punkt wyjścia: tytułowy małżonek pierwszej w historii mocarstwa pani prezydent (czy jak kto woli – prezydentki, skądinąd tłumacz Maciej Szymański używa obydwu form) staje przed sądem oskarżony o zamordowanie w czasach studenckich swojej dziewczyny, cheerleaderki. Jednocześnie od razu poznajemy narrację młodej prawniczki, której narzeczony dziennikarz został zamordowany kilka miesięcy wcześniej zbierając materiały do książki o mężu prezydentki. Czyli mamy trzęsienie ziemi, potem cofamy się w czasie i napięcie rośnie.
Kiedy czytałem „Pierwszego dżentelmena”, miałem na wsi pod opieką sześć dwunastolatek, więc nie narzekałem na nadmiar wolnego czasu, wieczorami padałem na lico, a mimo to wkładałem zapałki pod powieki i czytałem, wykorzystując również nieliczne wolne chwile przy kasie w Dino czy w kolejce po lody. No bo tak wciąga. Napisane klasyczną metodą tego typu powieści: krótkie rozdziały, cliffhangery, proste zdania, przeszłość nagle – jak u Harlana Cobena – eksplodująca po latach, nie skupiajmy się zbytnio na logice, bawmy się.
No i komponent clintonowski: nienachalny, ale dodaje smaku. Zastanawiałem się cały czas, co wziął z doświadczeń osobistych, a co z wiedzy bardziej ogólnej z racji sprawowanego urzędu. Ciekawa jest gra z tymi oczekiwaniami czytelnika, gra ze znanymi i domniemanymi grzechami. Dobre są rozgrywki pałacowe, które zawsze świetnie się sprawdzają, ale kiedy pisze (albo opowiada) je były prezydent USA… Do tego dochodzi jeszcze prawniczo-sądowa rozgrywka, w czym Amerykanie są mistrzami. A świadkowie, umierają, znikają, tropy się mylą.
Thriller i kryminał sądowy w jednym, z wkładem prezydenckim czyli świetny wakacyjny odmóżdżacz.
Dom Wydawniczy REBIS
