„Nic nie mów”

Mój serialowy nr 1 w mijającym roku. O tym, że historia to wściekła i wredna bestia, a nie pocieszające opowieści ze szkolnych akademii i filmów na potrzeby polityki historycznej.

„Nic nie mów” („Say Nothing”) — dostępny na Disney+ — zrył mi umysł, wkręcił w obsesyjne wręcz roztrząsanie poruszonych tematów i zmotywował do odświeżenia lektur o historii Irlandii Północnej, a także do poszukiwania nowych. Już z tego wstępu wiecie, że to nie jest propozycja dla każdego ani coś na zabicie czasu.

Klamrą, która spina rozgrywającą się w Belfaście, od końca lat 60. do 2013 roku, opowieść jest porwanie w grudniu 1972 roku i zamordowanie Jean McConville, samotnej matki dziesięciorga dzieci. Została oskarżona przez Irlandzką Armię Republikańską (IRA) o donoszenie Brytyjczykom. W przeciwieństwie do większości domniemanych konfidentów, jej ciała nie porzucono na ulicy ku przestrodze — została „zniknięta”.

Główną bohaterką 9-odcinkowego serialu jest Dolours Price, legendarna członkini IRA. Jej rodzice działali w podziemiu i odsiadywali wyroki w brytyjskich więzieniach. Ciotka straciła wzrok, budując bombę. Dolours jako nastolatka zaczęła chodzić na niepodległościowe demonstracje wraz z młodszą siostrą Marian. Mając 21 lat, wstąpiła do IRA, a jako 23-latka dowodziła zamachem bombowym w Londynie, znanym jako Krwawy Czwartek. Schwytana i skazana na dożywocie, wyszła po ośmiu latach. Na wolności poznała popularnego irlandzkiego aktora Stephena Rea, za którego wyszła. Mieli dwóch synów. Co ciekawe, Rea pochodził z protestanckiego domu, ale jego rodzina wspierała walkę o przyłączenie Ulsteru do Republiki Irlandii.

Historie Jean i Dolours są nierozerwalnie związane. Zwykła kobieta, która daje z siebie wszystko, by zapewnić godne życie swoim dzieciom, i nie chce się w nic mieszać. Oraz kolorowy ptak, szaleńczo odważna dziewczyna, która jest gotowa oddać życie za ojczyznę — swoje i cudze.

Najpierw amerykański reporter Patrick Radden Keefe wydał w 2018 roku książkę Say Nothing: A True Story of Murder and Memory in Northern Ireland, a w 2024 roku nakręcono na jej podstawie serial. I powiem Wam, że trochę brak mi słów, by oddać, jak bardzo jest dobry. Jak twórcy w ekwilibrystyczny sposób połączyli wątki i plany czasowe, tworząc wstrząsający i wciągający jak thriller, rewelacyjnie zagrany obraz.

To tragedia w podstawowym znaczeniu — dramat sprzecznych i wykluczających się racji. W tej opowieści nie ma dobrych czy słusznych bohaterów. Może poza biedną Jean, która jednak jest tylko przypadkową ofiarą.

Siostry Price są zabawne, charyzmatyczne, dzielne, zachwycające, a jednocześnie są terrorystkami. Są bojowniczkami o wyzwolenie swojego kraju, a jednocześnie niosą pożogę. Trudno nie rozumieć patriotycznych, godnościowych motywów bojowników IRA i równie trudno nie dostrzegać straszliwych konsekwencji ich działań.

To opowieść o pamięci. Najstarsza córka znikniętej Jean całe życie próbuje dojść do prawdy. Nie obchodzi jej wielka historia — chce pochować matkę i zapłakać nad jej ciałem. Dlatego nigdy nie wyjechała z Belfastu. Spotyka w kościele ludzi odpowiedzialnych za gehennę jej matki. Bo wszyscy wszystko wiedzą, nawet psy na ulicy. Tylko sprawiedliwości nie ma. „Nic nie mów. Zapomnij” — słyszy. Ale przeszłość nigdy nie umiera. Nie daje zapomnieć. I będzie prześladować Dolours. Choć prawda jest taka, że przeszłość prześladuje ludzi o szczególnej wrażliwości. Żeby cierpieć, trzeba czuć.

To też opowieść o zdradzie, kompromisach, roztrzaskanych marzeniach i nadziejach. O bolesnej cenie pokoju. O niemożliwych do zniesienia pytaniach: po co były te wszystkie śmierci, skoro nagrodą nie jest zwycięstwo, tylko zgniły kompromis? O ludziach, którzy wierzyli, że albo jesteś martwy, albo walczysz — i zostali porzuceni jak bezpańskie psy.

To opowieść o przemocy, która zatruwa ludzi, społeczności i narody. O zabijaniu nie tylko wroga, ale i swoich, którymi gardzimy bardziej niż obcymi.

Mógłbym tak długo, ale po prostu zobaczcie „Nic nie mów”.

Udostępnij:
7