Och, cóż to za piękny czas dla ludzi z przesterowanym poczuciem humoru! Nie wiadomo, w co oczy i uszy wsadzić. SejmFlix, w którym Hołownia bawi się złolami jak Jack Reacher; Teatr Dramatyczny przekonujący, że nikt ci tak nie dopierdoli jak ten, kto najwięcej gada o sprawiedliwości; bitwa o TVP rodem z sitcomu o republice bananowej, gdzie wszyscy pozamieniali się rolami… Wspaniale! Aż popcornu na świecie braknie.
I choć ten nadmiar dobra wydaje się nie do przeskoczenia, to przez ostatnie cztery wieczory wykradaliśmy po godzince, żeby obejrzeć serial 1670 na Netfliksie. A internetowe gównoburze wokół niego to osobna atrakcja. Z lewackich interpretacji dowiedziałem się, że to inteligencka błyskotka dla wielkomiejskich klas uprzywilejowanych, trzydziestolatków przedawkowujących Make Life Harder i Marszała. Czyli takie Szkło kontaktowe w wersji junior.
I bardzo mnie to śmieszy, bo z mojego libkowego punktu widzenia 1670 to zajebiście śmieszny lewicowy serial. Twórcy najwyraźniej przerobili Ledera, Sowę, Leszczyńskiego i pół biblioteczki ze stajni „Krytyki Politycznej” — a potem zrobili z tego fantastyczny popowy użytek. No, ale wiadomo, wszystkim nie dogodzisz.
A ja? Ja na 1670 po prostu śmiałem się jak cholera. Napawałem inteligencją i poczuciem humoru twórców, scenariuszem, reżyserią, zdjęciami, muzyką, scenografią. I aktorami! O matulu, jak to jest dobrze zagrane. Jak wspaniale, że dominują nieznane szerszej publiczności twarze. A ile tu drobiazgów na różnych poziomach! Jak ten kogut w klatce na dachu powozu medyka.
To był oczyszczający śmiech. Konwencja mockumentu zastosowana do sarmackiej Polski, montypythonowskie włożenie problemów XXI wieku w wiek XVII, wiara w inteligencję odbiorcy, świetne dialogi i one-linery („Do wszystkiego doszedłem ciężką pracą moich chłopów”, „Jesteś swój chłop. Tak się tylko mówi. Oczywiście jesteś mój chłop”, „Brałem udział we wszystkich najważniejszych klęskach ostatniej dekady”), które już wchodzą do języka. Absurdalne skecze, jeden po drugim. Bałem się, co dostanę, a dostałem złoto.
Na Wigilii możecie pogadać o 1670, zanim zaczniecie się bić w sprawie tych tam.

