Nie polecam zwykle seriali po dwóch odcinkach, ale to jest tak dobre, że nie wytrzymam. A mianowicie „Jedyna”, w oryginale „Pluribus”, na Apple TV. Początek obiecuje tak wiele, że aż się boję, czy dowiozą. To przedziwny miks science fiction i czarnej komedii z elementami thrillera i horroru.
Oto za sprawą porąbanych promieni kosmicznych wysyłanych z czegoś odległego o sześćset lat świetlnych praktycznie cała ludzkość staje się zombiakami — ale bardzo szczęśliwymi i pokojowo nastawionymi. Motylka by nie zabili, o łowieniu rybek nie wspominając. Ostało się tylko kilkanaście osób na całej planecie, odpornych na promienie czy też wirusa. W tym nasza bohaterka — zgryźliwa, zgorzkniała autorka popularnych gniotów erotycznego fantasy. No i chce uratować świat, ale świat nie bardzo chce być ratowany.
Jest to kapitalne, inteligentne, zabawne, porąbane, zaskakujące, świeże i na maksa wk.rwiające, bo trzeba będzie co tydzień czekać na nowe odcinki.
W roli głównej świetna Rhea Seehorn, znana z „Better Call Saul”, którego współtwórca (jak i „Breaking Bad”) Vince Gilligan jest tatusiem „Pluribus”. A w drugiej głównej roli — bardzo dobra Karolina Wydra, urodzona, jakby co, w Opolu.
Dla mnie bomba.
„Jedyna” („Pluribus”), Apple TV+

