Garri Kasparow, „Nadchodzi zima. Dlaczego trzeba powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata”

„Nie ma żadnego powodu, by sądzić, że ogłoszona przez niego (Putina) wizja ‘Większej Rosji’ zakończy się na wschodniej Ukrainie, a jest wiele powodów, by sądzić, że nie” – pisał w 2015 roku Garri Kasparow. Niesamowicie czyta się dzisiaj jego książkę Nadchodzi zima. Dlaczego trzeba powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata.

Szachowy geniusz wszechczasów, opozycyjny działacz i polityk, wreszcie emigrant, jest jednym wielkim „a nie mówiłem?”. Nadchodzi zima opublikowane po „pierwszej” rosyjskiej agresji na Ukrainę i anschlussie Krymu, jest bezlitosnym i po części autobiograficznym opisem, jak Rosja zatoczyła koło: od komunistycznej dyktatury, przez chaos demokratycznych reform, po coraz bardziej bezwzględną i niebezpieczną dla świata dyktaturę Putina. Czyta się świetnie, jak kronikę zapowiedzianej śmierci, reportaż uczestniczący.

To również próba (jak wiemy, nieudana) szarpnięcia, obudzenia Zachodu, ostrzeżenie przed tym, co nadciąga. Krzyk Kasparowa i jemu podobnych był głosem wołającego na puszczy. Oj tam, oj tam, Putin jaki jest, taki jest, ale to skrajny pragmatyk, niczego szalonego nie zrobi, można z nim prowadzić interesy. A ci opozycjoniści jacyś tacy rozedrgani i histeryczni, a Ukraińcy rusofobi, wiadomo jak Polacy. Kasparow wybitnym szachistą był, ale w polityce to nie wystarcza, dziecinny taki nadmiar emocji, brak rozumienia złożoności świata.

A Kasparow pisał: „To wstyd, że dziś Adolf Hitler i Józef Stalin stali się karykaturami, jakby byli mitologicznymi potworami reprezentującymi jakieś dawno pokonane starożytne zło. Jednak zło nie umiera tak, jak historia się nie kończy. Zło można przycinać niczym chwast, nigdy jednak nie da się go całkowicie wykorzenić. Czeka tylko na okazję i natychmiast się rozplenia, wykorzystując szczeliny w naszej czujności. Potrafi wrosnąć w żyzną glebę naszego samozadowolenia, a nawet w skalne rumowisko zburzonego muru berlińskiego.”

Kasparow, stosując szachowe porównanie, opisuje, jak zgubne było dla Zachodu rozleniwiające poczucie zadowolenia z wygranej w zimnej wojnie. Zabrakło pokolenia przywódców, którzy na własne oczy widzieli apokalipsę II wojny światowej i okrutne szaleństwo dwóch totalitaryzmów. Ich następcy nie chcieli uznać, że „zło nadal istnieje na tym świecie i że trzeba z nim walczyć bez taryfy ulgowej, a nie z nim negocjować.”

Nadchodzi zima to niezwykłe, prorocze spojrzenie na zimę, która właśnie nadeszła.

Wydawnictwo Insignis

Udostępnij:
7