Bardzo ciekawa książka dla amatorów dobrego pisania o historii. Tytułowy „czas wilka” to cztery lata między kapitulacją hitlerowskich Niemiec a powstaniem dwóch państw w 1949 roku: RFN i NRD. Autor, ceniony dziennikarz, kreśli szeroką panoramę: od losów zwyczajnych ludzi po skutki gigantycznej wędrówki ludów, zagłady starego świata i powstawania nowych społeczeństw. Od katastrofy do niemieckiego cudu gospodarczego. Pomyślmy o skali: w 1945 roku w czterech strefach okupacyjnych żyło około 75 milionów ludzi, z czego ponad połowa nie była tam, gdzie powinno ich miejsce. 10 milionów niemieckich żołnierzy w niewoli, 9 milionów mieszkańców miast wysiedlonych na wieś, 8–9 milionów uwolnionych więźniów obozów i robotników przymusowych, 12 milionów wysiedlonych ze wschodu, głównie z Polski i Czech. Armagedon.
Bardzo różni ludzie mogą w Czasie wilka znaleźć różne rzeczy. Książkę doceni zarówno ktoś, kto skupi się na chaosie, głodzie i cierpieniu milionów, jak poseł Mularczyk, domagający się odszkodowań od dzisiejszych Niemiec. Na mnie największe wrażenie zrobiła skala niepoczuwania się Niemców w 1945 roku i w następnych latach do odpowiedzialności za piekło, które zgotowali światu, wyparcia Holocaustu, który praktycznie nie istniał w przestrzeni publicznej. „Uważali, że walczyli zaciekle do końca, a kiedy nastąpiła kapitulacja, grzecznie złożyli broń, żadnych partyzanckich wygłupów, i wzięli się do odbudowywania kraju. Zdyscyplinowani, niesprawiający kłopotów, niekiedy służalczy Niemcy nieoczekiwanie ułatwiali okupantom pracę, z kolei wywiezione przez nich ofiary zachowywały się w sposób tym bardziej anarchistyczny i uparty” – pisze Harald Jähner. „Przecierpiane noce bombardowań, ciężkie głodowe zimy pierwszych lat powojennych i walka o przetrwanie w anarchistycznej codzienności nie pozwalały wielu Niemcom skupiać się zbytnio na przeszłości. Uważali samych siebie za ofiary, oszczędzając sobie tym samym myślenia o rzeczywistych pokrzywdzonych.”
Świetna, wielostronna literatura faktu o wymyślającym się na nowo narodzie, uciekającym w tworzenie nowej gospodarki, nowoczesną sztukę, frapujący design, liberalizm obyczajowy: „popęd przeżycia wygasza winy”. Dopiero wychowane już w dobrobycie pokolenie 1968 roku zapyta swoich rodziców i dziadków: gdzieście byli i coście do cholery robili, kiedy budowano piekło? I czemu potem udawaliście, że nic się nie stało?

