Grzegorz Piątek, „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939”

Napisałem kiedyś reportaż o chłopcach z Białogardu, którzy utrzymywali swoje rodziny, zbierając złom. Pytałem ich o marzenia. Chcieli pojechać za granicę. A dokąd? Do Gdyni.

Przypomniałem sobie tę historię, czytając świetną książkę Grzegorza Piątka Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920–1939. Jak pewnie większość Polaków, wychowywałem się na micie Gdyni: wielkiego, pragmatyczno-romantycznego projektu II RP. Białe miasto snów powstałe z niczego. Jedna z niewielu rzeczy, które Polsce naprawdę się udały. Polskie okno na świat. Dom i kolebka Polaka nowoczesnego, „morskiego”. Polski przyszłości jak ze snu. Namacalny dowód, że potrafimy odnieść sukces.

Legenda Gdyni, stworzona w międzywojennej Polsce, kwitła także za komuny, choć była nieco przysłonięta narracją o powojennej odbudowie Warszawy. Co ciekawe, tę ostatnią równie znakomicie opisał Grzegorz Piątek w Najlepszym mieście świata. Warszawa w odbudowie 1944–1949. Dwa systemy, dwie Polski, oddzielone wojną, jedno pokolenie i podobne ambicje: stworzyć nowoczesne miasto, mimo uwikłania w polityczne zależności.

Piątek w Gdyni obiecanej podejmuje pewne ryzyko, bo mało które miasto w Polsce jest tak ukochane przez swoich mieszkańców, jak Gdynia przez Gdynian. Znam kilku z nich — nie ma żartów. Niesamowite jest to poczucie zakorzenienia i dumy w przypadku miasta, które zaczęło powstawać niespełna sto lat temu. Piątek jednak nie boi się przełamać cukierkowatości tej pocztówki. Chciałem napisać „kolorowej”, ale w przypadku Gdyni musi być przecież biała.

Demistyfikuje legendę i mit, opowiadając o mieście, które było w istocie ubocznym efektem strategicznego portu pozwalającego ominąć niemieckie blokady. Miasto rozwijało się na własnych zasadach, często w chaosie i mimo braku spójnego planu. Piątek opisuje nędzę przedmieść, przewały, sprzeczności i żywiołowy rozwój, wykraczając daleko poza architekturę i urbanistykę. Zadaje pytanie, które w XX wieku powraca wielokrotnie: czy dla cywilizacyjnego skoku wspólnoty, państwa czy narodu potrzebne są ofiary?

W efekcie otrzymujemy wciągającą, mądrą i pełną anegdot opowieść. Literatura faktu najwyższej próby. I elegancko wydana. No, ale skoro to rzecz o Gdyni… ☺️

Wydawnictwo W.A.B.

Udostępnij:
7