Robert Harris, „Konklawe”

To w sumie bardzo śmieszne. Pyta mnie wydawnictwo, czy rozważyłbym polecenie nowego wydania Konklawe Roberta Harrisa (z okazji premiery ekranizacji powieści z Ralphem Fiennesem w roli głównej). No zastanówmy się. Poproszę o kilka pytań pomocniczych. Czy chciałbym popłynąć na Antarktydę, najlepiej w asyście wielorybów? Czy chciałbym posiedzieć na zamkniętej dla wszystkich próbie Rolling Stonesów? Czy chciałbym wyglądać jak Brad Pitt w Fight Clubie? Czy chciałbym wiedzieć, jaki jest problem, kiedy żona mówi, że nie ma żadnego problemu, ależ skąd? Kurde, nie wiem, no nie wiem, jak sądzicie, chciałbym?

Ten autor plus ten temat, czyli Robert Harris piszący thriller o wyborze nowego papieża, to jak rajd Maradony w meczu z Anglią, Whitney Houston śpiewająca I’ll Always Love You lub tarta migdałowa z lodami o smaku słonego karmelu. Po prostu zazdroszczę tym z Was, którzy sięgną po „Konklawe” albo, jeszcze lepiej, po raz pierwszy zetkną się z twórczością Brytyjczyka. Dla „pierwszego razu” znaczenie ma też to, że Konklawe jest w miarę krótkie, raptem 330 stron, a taka jego trylogia rzymska (rewela!) mogłaby rywalizować z Biblią pod względem objętości.

A skoro już przy Piśmie Świętym jesteśmy, to znajdujemy się w czasach współczesnych. Umiera papież Kościoła ubogiego i powrotu do chrześcijańskich korzeni. 117 kardynałów zamkniętych w Kaplicy Sykstyńskiej ma wybrać jego następcę. Postępowcy i konserwatyści, idealiści, pragmatycy i cynicy, chilijski spowiednik Pinocheta obok brazylijskiego zwolennika teologii wyzwolenia, piewcy ubóstwa razem ze skorumpowanymi cwaniakami, żarliwa wiara w Boga obok beatyfikacji za 750 tys. dolarów. Wspaniała parada ludzkich typów, charakterów, pasji, namiętności, intryg i słabości. A nad tym wszystkim ma zapanować kardynał Lomeli, dziekan Kolegium Kardynałów, sam przeżywający kryzys wiary — przynajmniej tej w Kościół instytucjonalny.

Konklawe to wspaniała opowieść o władzy, i widzowie House of Cards, Borgen czy Tudorów będą zachwyceni. A że rzecz dzieje się za Spiżową Bramą, w uniwersum od wieków rozpalającym wyobraźnię, i opowiada ją mistrz pisania o dzikim i nieokiełznanym zwierzu polityki, to zapinajcie pasy i jazda!

Przełożył Andrzej Szulc.

Wydawnictwo Albatros

Udostępnij:
7