Zachwyciła mnie ta książka. I to jak! Zaszumiała i zamieszała w głowie jak tytułowy wiatr bohaterom. Pochłonęła mnie intryga, zachwycił rytm tej prozy, melodia słów, mięsisty, plastyczny język. Surowy, naturalistyczny, a zarazem poetycki. Chciałem jednocześnie pożerać kolejne strony i celebrować każdy akapit. Jakbym oglądał film wyreżyserowany wspólnie przez Sergio Leone i Clinta Eastwooda.
Przyznaję, że podchodziłem do To przez ten wiatr jak do jeża. Western z największą polską aktorką i najsłynniejszym pisarzem w rolach głównych? Romans-nieromans Heleny Modrzejewskiej i Henryka Sienkiewicza w realiach Dzikiego Zachodu roku pańskiego 1876? A jednak. Wszedłem w ten surowy świat i zatonąłem. Schodziłem wykończony z gór, podpierałem oczy na zapałki i nie mogłem się oderwać, zachwycony brawurową historią – trochę opartą na faktach, a trochę będącą owocem wspaniałej wyobraźni 41-letniego Jakuba Nowaka, powieściowego debiutanta, na co dzień zajmującego się teoriami komunikacji i mediów, a po godzinach piszącego od lat opowiadania z gatunku szeroko rozumianej fantastyki. „Takie pomysły rodzą się nocami, kiedy bliżej do świtu niż do zmierzchu, a odległości i niebezpieczeństwa zmieniają się w potencjalne przygody. Takie pomysły znikają o poranku, kiedy słoneczne światło roztapia je niczym bałwany lepione po pijaku ostatniej zimowej nocy.” Te zdania o decyzji emigracji do USA dwójki bohaterów i ich przyjaciół stosują się doskonale do pomysłu powieści Nowaka. Na szczęście słońce nie roztopiło tego bałwanka.
W pierwszej chwili chciałem na bieżąco sprawdzać, co jest tu prawdą, a co fikcją. Ale dosyć szybko uznałem, że dam się ponieść opowieści, a potem urządzę sobie prywatne „making of”. Na pewno nie wychwyciłem wszystkich smaczków, ale bawiłem się przednio, gdy wspaniały powieściowy Sienkiewicz, mistrz konfabulacji, podszyty kompleksami charyzmatyczny czaruś, snuje swoje bajania, a my wiemy, że opowieść o meksykańskim ranczerze zaowocuje kiedyś Krzyżakami, a bitwa pod Little Big Horn (Mały wielki człowiek!) odbije się echem w Trylogii. I gdy w tej alternatywnej rzeczywistości bohaterom śni się świat, który znamy z podręczników historii, przypominałem sobie wizje pana Tagomiego z Człowieka z Wysokiego Zamku. No i ta Modrzejewska! Ależ to pięknie zbudowana bohaterka. Ale tu nawet poboczne postacie są świetnie zarysowane; widziałem je, czułem ich emocje, namiętności, żądze i ból.
No co Wam będę mówił. Po to się czyta, żeby trafiać na takie rzeczy. Dla mnie to najlepsza polska powieść 2022 roku i jedna z najlepszych, jakie czytałem w ostatnich latach.
Powergraph

