Tomasz Szlendak, „Miłość nie istnieje”

Oczywiście, że się żachnąłem, kiedy wpadł mi w oko tytuł „Miłość nie istnieje”. No bo jak nie istnieje, skoro istnieje? Ale uspokoiło mnie nazwisko autora, które gwarantowało, że tekst będzie ciekawy, świeży i zaskakujący.

Kiedy byłem redaktorem naczelnym „Playboya”, Tomasz Szlendak był moim ulubionym autorem opisującym zmieniającą się obyczajowość. I ta książka świetnie tłumaczy, dlaczego miałem taką słabość do toruńskiego socjologa, wtedy młodego, utalentowanego autora, a teraz pana profesora zwyczajnego na Wydziale Nauk Społecznych i dyrektora Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Nikt tak dobrze nie przekłada na ludzki najnowszych koncepcji socjologicznych i antropologicznych. Czyta się teksty Szlendaka jak lekkie felietony, a zyskuje kawał konkretnej wiedzy i tematy na pogaduchy ze znajomymi.

W „Miłość nie istnieje” Tomasz Szlendak bierze się za jeden z fundamentów zachodniej cywilizacji – miłość romantyczną, która na naszych oczach przestaje (przestała?) funkcjonować jako maszyna łącząca ludzi w trwałe związki. Tak jak internet (prawie) zabił prasę papierową, tak Tinder, podobne aplikacje i media społecznościowe zdruzgotały konstrukt miłości, tak jak ją rozumieliśmy od setek lat. Zastąpiły ją algorytmy, zniknęła tajemnica, od razu kawa na ławę, zabójcza racjonalność, wszystkie informacje na stole i ludzie ziewają, zanim cokolwiek się zacznie. Więc coraz częściej nic się nie zaczyna, coraz więcej kobiet obywa się bez relacji, coraz więcej mężczyzn jest tym brakiem sfrustrowanych i wściekłych. Teoretycznie nieograniczone możliwości wyboru skutkują niemożnością jakiegokolwiek wyboru.

Swoją drogą już lata temu Szlendak ostrzegał przed skutkami kulturowego rozjazdu kobiet i mężczyzn, że te pierwsze będą się stawać coraz bardziej samowystarczalne i coraz bardziej rozczarowane ofertą męskości proponowaną przez rynek.

Jeszcze nie tak dawno dzieciak cieszył się jedną lalką czy resorakiem, a potem miał do wyboru kilku, kilkunastu potencjalnych partnerów, w którymś się zakochiwał, mechanizm działał. Dzisiaj oferta jest nieskończona, tak jak strach, że może trzeba jeszcze raz kliknąć, bo może kolejna osoba będzie atrakcyjniejsza, lepsza. W efekcie nie dokonuje się żadnego wyboru, koła buksują, maszyna przestaje działać. A co z miłością? Zmienia się, ewoluuje – i o tym też przeciekawie pisze Tomasz Szlendak.

Wydawnictwo Znak Literanova

Udostępnij:
7