Simon Parkin, „Zakazany ogród Stalina”

„Zakazany ogród Stalina” Brytyjczyka Simona Parkina to wybitny reportaż historyczny łączący opowieść o nauce, polityce, wojnie, ideologii i totalitaryzmie. I o niemożliwych dylematach moralnych.

Jądrem książki są losy unikalnego banku nasion i roślin podczas trwającego blisko trzy lata oblężenia przez Niemców Leningradu. Zmarło wtedy, przede wszystkim z głodu, przynajmniej trzy czwarte miliona mieszkańców.

Instytut zwany „światową kolekcją roślin” został stworzony przez wybitnego botanika Nikołaja Wawiłowa, który zjeździł pół świata — od Etiopii po Kazachstan, od Sierra Madre po Jedwabny Szlak — zbierając nasiona i rośliny, by w przyszłości stworzyć odmiany pozwalające zwalczyć głód, wykorzystywać je w badaniach naukowych, tworzyć nowe leki, zbawić świat.

„Konflikty na świecie, klęski żywiołowe, niszczenie siedlisk — wszystko to mogło doprowadzić do wyginięcia poszczególnych odmian roślin. Gdyby tak się stało, te gatunki i ich unikatowy charakter byłyby bezpowrotnie utracone; żadne genetyczne manipulacje nie zdołałyby ich przywrócić do życia. Wyginięcie niezbadanych odmian oznaczałoby utratę szansy na wynalezienie leków, które mogłyby uratować świat, czy na wdrożenie superupraw pozwalających ochronić przed głodem społeczeństwa i narody. Pomysł utworzenia banku nasion był nowatorski”.

Wawiłow był natchnionym geniuszem, stworzył największą na świecie kolekcję nasion i roślin i padł ofiarą polityki oraz służących jej niedouczonych hochsztaplerów. Aresztowany w 1940 roku, zamęczony, zmarł w stalinowskim więzieniu. Kilka miesięcy przed zatrzymaniem mówił swoim współpracownikom: „Pójdziemy na stos. Zginiemy. Ale nigdy nie wyrzekniemy się naszych przekonań”.

I gdy hitlerowcy zamknęli miasto, jego wychowankowie woleli umrzeć z głodu, niż zjeść nasiona i rośliny, które miały służyć lepszej przyszłości ludzkości. Jest „Zakazany ogród Stalina” dramatem wojennym i przypowieścią o starciu najwyższych wartości z podstawowymi ludzkimi potrzebami. Są wspaniali bohaterowie i miażdżąca ich Historia. Parkin nie feruje sądów. Rekonstruuje, opowiada — i to pięknie. Wykazuje wielką dbałość o szczegóły, nie przytłaczając nimi. Pisze jasno i powściągliwie, dzięki czemu ta historia niczym z antycznej tragedii robi jeszcze większe wrażenie.

Wydawnictwo Znak

Udostępnij:
7