Leïla Slimani, „Cudzy kraj”

Mam dla Was coś przejmująco pięknego.

Od lat nosiłem w sobie pomysł na książkę pt. Kundle. O ludziach z polsko-żydowskich rodzin, takich jak ja – nieprzynależnych do końca. Uwielbiam czytać takie historie. Cudzy kraj to jedna z najwspanialszych, jakie miałem okazję poznać. Cieszyłem się nią, smuciłem, wzruszałem, a także wiele nad nią rozmyślałem.

Motto Cudzego kraju brzmi: „Mieszaniec, czyli wyklęty: zapiszmy to słowo na stronie wielkimi literami.” Leïla Slimani napisała tę powieść, inspirując się historią swojej rodziny. Jej francuska, alzacka babka poślubiła marokańskiego oficera, który w 1944 roku wyzwolił jej miasteczko spod niemieckiej okupacji, po czym wyjechała z nim do Maroka. Dziecko z tego związku, lekarka, wyszła za wykształconego we Francji Marokańczyka. Córką tej pary jest autorka Cudzego kraju – Slimani, dziennikarka, laureatka literacka, specjalna przedstawicielka prezydenta Macrona przy Międzynarodowej Organizacji Frankofonii.

Cudzy kraj osadzony jest w latach 40. i 50., kiedy główna bohaterka przybywa do Maroka, a kraj budzi się do niepodległości. Powieść ma epicki oddech, głębię psychologiczną, a postacie – zwłaszcza kobiety – są doskonale zarysowane i wielowymiarowe. Slimani w znakomity sposób ukazuje bohaterów balansujących na granicy, zarówno sympatycznych, jak i pełnych sprzeczności. Fascynujący jest portret głównego bohatera, który miota się między tradycją – gdzie honor i Bóg są jednością – a miłością do Europejki. Slimani rozumie, że religia, kultura, tradycja i samoidentyfikacja to fundamentalne kwestie.

W zasadzie wszystko w tej powieści jest fascynujące – co kilka stron robiłem notatki. Przykłady? Dziewczynki „zawsze chciały wiedzieć, co jest w środku: w brzuchach zwierząt, w łodygach kwiatów, w pniach drzew. Chciały wypatroszyć świat, licząc, że przenikną jego tajemnicę.” Albo myśli matki o dzieciach: „Nienawidzę siebie za to, że jestem przykuta. Nienawidzę siebie za to, że niczego nie wolę od was.” I jeszcze: „Salma dzień wcześniej pocałowała chłopaka. I od tamtej pory zastanawiała się, jak to możliwe, że mężczyźni, mimo że zabraniają jej różnych rzeczy i mają nad nią władzę, są zarazem tymi, dla których chcę być wolna.”

Być może bohaterowie byliby szczęśliwsi, gdyby miłość nie połączyła ognia i wody – kultur, tradycji i cywilizacji kompletnie się nie rozumiejących. Na pewno byłoby prościej. Ale wtedy nie byłoby tak wspaniałej literatury. Cudzy kraj to idealna lektura dla miłośników Eleny Ferrante, Nino Haratischwili czy Sarit Yishai-Levi.

A na koniec: po francusku już jest ciąg dalszy. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Sonia Draga się pospieszy i wkrótce będę mógł się cieszyć lekturą kolejnej części.

Przełożyła Agnieszka Rasińska-Bóbr.

Udostępnij:
7