Oops, she did it again! Jung Chang, autorka znakomitych Dzikich łabędzi, powraca z opowieścią, w której rewolucje, wojny i dramatyczne zmiany społeczno-polityczne mieszają się z niezwykłymi biografiami, namiętnościami, nadziejami, miłością i rozpaczą. Opowieść o trzech fascynujących siostrach Soong, gigantach historii takich jak Sun Yat-sen, Chiang Kai-shek czy Mao Tse-tung oraz narodzinach nowoczesnych Chin to fantastyczna lektura. Kto czytał Dzikie łabędzie, tego przekonywać nie muszę. Kto nie zna twórczości zakazanej w Chinach autorki, może zacząć przygodę od książki Siostry z Szanghaju. Trzy kobiety, trzy drogi do władzy i wszechpotężne Chiny.
Nacjonalizm, pieniądze, komunizm – każda siostra poszła inną drogą, każda pisała historię własnego, wybijającego się ponownie na potęgę kraju. Są bohaterkami opowieści Jung Chang, ale i pretekstem do opowiedzenia historii Chin od połowy XIX wieku do początku naszego stulecia. Blisko półtora wieku wstrząsów, które ukształtowały współczesne supermocarstwo, a więc i nasz świat.
Mieszkająca od lat w Wielkiej Brytanii Jung Chang pisze o historii po anglosasku, czyli klarownie, wciągająco, z wyczuciem anegdoty i nerwem opowieści, bez lania wody. Po lekturze czujemy się (całkiem słusznie) mądrzejsi. Jako historyk z wykształcenia i dziennikarz z zawodu, mający do czynienia w obu wcieleniach ze źródłami tekstowymi, mówionymi, dźwiękowymi i wizualnymi, poczułem zimne dreszcze na plecach, gdy zajrzałem do bibliografii i przypisów. Ja cię… Doba Jung Chang ma chyba 72 godziny.
Dla zainteresowanych Azją (że o Chinach nie wspomnę) – pozycja obowiązkowa. Dla miłośników dobrej literatury faktu – świetna opcja na końcówkę wakacji albo początek jesiennego spleenu. A i fani Gry o tron się tu pożywią, bo mimo że smoków i Białych Wędrowców nie ma, walka o władzę jest równie spektakularna.
„Były raz w Chinach trzy siostry. Jedna kochała pieniądze, druga władzę, a trzecia swój kraj…”
Dodatkowym atutem jest świetny dobór archiwalnych fotografii. Tłumaczyła Anna Gralak.

