Ayşegül Savaş, „Antropolodzy”

Świetna, subtelna i celna niewielka powieść. I na maksa wkurzająca. Znaczy mnie wkurzająca. Oczywiście nie jestem obiektywny. Ale to, jak mnie zirytowała, świadczy najlepiej o talencie pochodzącej z Turcji, ale piszącej po angielsku autorce. Przed Wami Ayşegül Savaş i jej „Antropolodzy”.

Manu i Ayşe mieszkają w dużym zachodnioeuropejskim mieście i pochodzą z odległych krajów. Z Turcji? Ameryki Łacińskiej? Nie wiadomo. Ważne, że przybyli na studia, zostali, próbują się urządzić, mimo że mają świadomość, iż nigdy nie staną się tutejsi. Ale żyje im się dobrze. Manu pracuje w jakiejś pomocowej organizacji, ale nie bardzo wiadomo, czym się zajmuje, a Ayşe dostaje grant na dokument filmowy, który pozwoli jej bezstresowo żyć przez rok z okładem, a będzie polegać na rozmowach z ludźmi w parku, dlaczego przychodzą do parku. Gdybyście nie wiedzieli, dlaczego Europę szlag trafi, o ile czegoś nie zmieni, to macie dodatkowy argument.

Ayşe i Manu są mili, nijacy i wykorzenieni. To, co w nich cenne, to właśnie ich korzenie, ale chcą być abstrakcyjnymi europejskimi mieszczanami. Nie wiem, jakie były intencje autorki, gdy pisała „Antropologów”, i nie zamierzam sprawdzać. Bo dla mnie opisała piekło. Mimo że jego bohaterowie uważają się za szczęściarzy aspirujących do jeszcze większego szczęścia.

Mają wspomnienia przeszłych żyć w opuszczonych krajach. Dziwią się, że koledzy ojca pożyczają pieniądze przyjacielowi w potrzebie, bez żadnych formalności. Trochę tęsknią za wizytami sąsiadów bez zapowiedzi i wścibskimi ciotkami. Zdają sobie sprawę, że rozmaite terapie to lekcje samolubstwa, produkt maniakalnego indywidualizmu, ale idą w to. Wszystko im wolno i co z tego, kiedy nic tak naprawdę nie ma sensu.

Pogranicze często tworzy szczególnie ciekawe osobowości. W „Antropologach” – szczególnie nieciekawe, wiecznie czekające na „prawdziwe życie”. Aż miałem ochotę nimi szarpnąć, brać, bić i patrzeć, jak puchnie.

Bo to jest świetnie i precyzyjnie napisane w króciutkich, przemyślanych rozdzialikach, gdzie nawet pół strony przedstawia jakiś aspekt rzeczywistości. Znakomita literatura, a bohaterom bym wyjechał z liścia.

Przełożyła Agnieszka Walulik.

Wydawnictwo Filtry

Udostępnij:
7