Arturo Pérez-Reverte, „Klub Dumas”

Umiłowani bracia i siostry, miłośniczki i miłośnicy Arturo Péreza-Reverte! Oto kaskada dobroci, która na nas spływa: jakiś czas temu polecałem Wam „Ostatnią zagadkę”, najnowszy, przewrotny kryminał Hiszpana. Potem, za sprawą wydawnictwa ArtRage, które pozyskało prawa do jednego z moich ulubionych autorów, ukazały się błyskotliwe historyczne książeczki „W cieniu orła” i „Przylądek Trafalgar”. A teraz wznawiają absolutne klasyki: „Szachownicę flamandzką” i „Klub Dumas”, na podstawie którego Roman Polański nakręcił „Dziewiąte wrota”. Wszystko oczywiście w tłumaczeniu niezrównanego Filipa Łobodzińskiego.

I „Klub” oprócz normalnego wydania wychodzi w limitowanej edycji kolekcjonerskiej — dwa tysiące numerowanych egzemplarzy (mnie wpadła czwóreczka) — w twardej oprawie, szytych, wspaniale zilustrowanych (a stylowe ryciny dodatkowo dołożono w kopercie jako luźne karty), z faksymile podpisu autora oraz jego wstępem z okazji trzydziestolecia powieści (chciałoby się zacytować wieszcza, Dr. Huckenbusha: o k..wa mać, jak zapie*dala czas!). Więc dla takich psychofanów jak ja to prawdziwa gratka. Do kupienia tylko na stronie wydawnictwa, wrzucę Wam link w komentarzu i parę fotek tej edycji.

Natomiast jeżeli ktoś jakimś cudem nie zna Péreza, to migusiem nadrabiać zaległości. Jest to absolutnie mistrzowska mieszanka thrillera historycznego i łotrzykowskiej powieści przygodowej, a „Szachownica” i „Klub” są świetnymi propozycjami na rozpoczęcie tej wspaniałej przygody. Wiem, co mówię, bo przeczytałem wszystko, co kiedykolwiek wyszło po polsku, a Hiszpan jest jednym z moich powieściowych idoli. I felietonowych, bo w tym gatunku też wymiata.

I bardzo Wam zazdroszczę, perezowe dziewice i prawiczki, że ta zabawa dopiero przed Wami. Z kombatanckim revertowym pozdrowieniem kłaniam się nisko i przebijam Was rapierem lektury.

Wydawnictwo ArtRage

Udostępnij:
7