Dla takiego psychofana Ann Patchett jak ja, to najczulsza przyjemność: niepublikowana wcześniej debiutancka powieść autorki z 1992 roku „Święta patronka kłamców”. Jest to znakomita rzecz sama w sobie, a kiedy czyta się ją ze świadomością tego, co nastąpi później, człowiek tylko się uśmiecha.
Oto Rose, wiodąca spokojne życie 23-latka z Kalifornii, dowiaduje się, że jest w ciąży z kochającym ją mężem, dobrym człowiekiem. Z dnia na dzień postanawia go opuścić, nie mówiąc mu o dziecku. Zniknąć. Dlaczego? To historia między innymi o tym, że nigdy nie wiemy, co siedzi w drugim człowieku. Sama Rose mówi tylko, że: „Możliwe więc, że ja urodziłam się po to, by kłamać – tylko potrzebowałam dwudziestu trzech lat, żeby znaleźć odpowiedni powód.”
Na pewno łaknie wolności, ale czym ta wolność ma być? Szuka ucieczki, ale przed czym tak naprawdę i przed kim? Przed sobą? Czy i jaką cenę zapłaci za swoje decyzje? Co się zmieni, gdy urodzi?
Wielbię Ann Patchett uczuciem czystym, głębokim i ciepłym. Jej proza jest piękna, elegancka, dystyngowana i cudownie wciągająca. Moja przygoda z jej książkami zaczęła się od „Stanu zdumienia”, a za każdym razem, gdy sięgam po kolejną książkę, czy to „Dziedzictwo”, „Belcanto”, „Tom Lake” czy „Dom Holendrów”, nie mogę wyjść ze stanu zdumienia, jak pod jej piórem całkiem zwyczajne życie zamienia się w opowieść, od której nie mogę się oderwać. I ten jej powściągliwy styl: „Kiedy mężczyzna osiąga mój wiek, nie spodziewa się już, że wiele się w jego życiu zmieni. Przychodzi zima i uszczelniasz okna, potem lato i naprawiasz okiennice.” – pisała to kobieta przed trzydziestką.
Patchett delikatną kreską szkicuje wnikliwe portrety psychologiczne bohaterów. Możecie się śmiać, ale wzruszam się czystym pięknem jej książek, mimo że autorka nie używa żadnych sztuczek, by takie uczucia wywoływać. To jest ten stan, kiedy usłyszycie muzykę tak piękną, tak chwytającą za serce i poruszającą umysł, że aż was zatyka.
Niektórzy spośród pierwszych recenzentów „Świętej patronki kłamców” zastanawiali się, czy autorka tak dobrego debiutu podoła oczekiwaniom przy kolejnych książkach. Reszta jest cudowną historią.
Przełożyła Aleksandra Kamińska
Wydawnictwo Znak Literanova

