Mam paru znajomych, bardzo ładnie wykształconych ludzi, którzy stwierdzili, że to chromolą, że mają dość, że jest taka nadprodukcja popkultury, książek, filmów, seriali, taki przesyt ofert — w większości średnich i wtórnych — że nawet im się już nie chce sprawdzać, czy coś się do czegokolwiek nadaje. No a w dodatku świat za oknem oszalał na każdym poziomie, więc to, czego moi spokojni znajomi łakną najbardziej, to spokój, porządek i klarowna hierarchia wartości, również w kulturze, a może przede wszystkim w kulturze. Więc sięgają po sprawdzonych mistrzów, wracając do tekstów, dźwięków i obrazów, które kształtowały ich wrażliwość — ale mi, cholera, długie zdanie wyszło; zawsze za to zbierałem ochrzan od mojej wspaniałej polonistki, pani profesor Marii Kalinowskiej z XI LO im. Mikołaja Reja w Warszawie.
Potrzebę tę ładnie wyczuło wydawnictwo Wydawnictwo W.A.B., oferując spragnionym czytelnikom serię elegancko podanej klasyki, regularnie powiększającą się o nowe tytuły.
Przypomniały mi się rozmowy o literaturze z moim tatą, który był bardzo intensywnym namawiaczem i za którego sprawą poznałem ogrom książek — wiele nieco za wcześnie 😅 Tak było z powieścią „Czerwone i czarne” uwielbianego przez niego Stendhal, którą przeczytałem na początku liceum, a potem już bardziej świadomie, razem z „Pustelnią parmeńską”, powtórzyłem na studiach. A teraz wezmę sobie na ferie. I cieszę się na parę innych powrotów. I tego Wam życzę. Ale też odkryć książek, które kiedyś przeoczyliście. (link do serii w komentarzu)
Wydawnictwo: W.A.B.

