„Rdzenni i wściekli”

Mam dla was absolutną serialową perełkę, zupełnie niedocenioną nad Wisłą: komediodramat „Reservation Dogs” na Disneyu. Cmokam i wzdycham w zachwycie, chichoczę, rżę i się wzruszam na tym cudeńku.

Po polsku tytuł dość głupawy – „Rdzenni i wściekli”, ale ma swoje uzasadnienie. Serial opowiada o nastoletnich Indianach z Oklahomy, stąd ci „rdzenni”. Z kolei oryginalny tytuł nawiązuje do „Wściekłych psów” Tarantino („Reservoir Dogs”), główny bohater ma plakat z filmu nad łóżkiem, a w samym serialu są zabawne nawiązania, więc tłumacz poszedł skojarzeniami filmowymi.

A więc mamy czwórkę nastoletnich przyjaciół mieszkających na kompletnym zadupiu w Oklahomie i marzących o tym, żeby wyrwać się do wielkiego świata czyli do Kalifornii. To był plan ich przyjaciela Danny’ego, który nie poradził sobie z demonami dorastania i poszedł w inne światy. Zbierają kasę na podróż do raju, a my poznajemy ich problemy, konflikty, dramaty, rodziny, środowisko, które ich kształtuje i z którego chcą się wyrwać. Może nie brzmi to przesadnie ekscytująco, ale miałem ten rodzaj radochy jak przy pierwszym oglądaniu „Clerksów”; podobna świeżość spojrzenia, absurdalne, surrealistyczne poczucie humoru, wspaniałe dialogi, sceny i jakaś mimo wszystkiego opętańcza apoteoza życia.

I ta cudowna parada bohaterów: od głównego, wrażliwego nastolatka Niedźwiedzia, przez rapujących kuzynów, świrniętego wuja Browniego idącego z siekierą na tornado, poczciwego policjanta Wielkiego, wspaniałego, totalnie surrealistycznego ducha spod Little Big Horn (kłania się „Mały wielki człowiek”), z którym Niedźwiedż nieustannie rozmawia, a duch zamiast radzić skarży się na sztywne sutki, obcesowo-komiczną recepcjonistkę z przychodni po każdą, występującą nawet w epizodzie postać.

„Reservation Dogs” to pierwszy amerykański serial w całości napisany, wyreżyserowany i w większości zagrany przez rdzennych Amerykanów i jest to robota, która mnie oczarowała. I życzę Wam tego oczyszczającego śmiechu i tych dobrych uczuć, które na mnie sprowadził. I bardzo polecam do wspólnego obejrzenia z nastolatkami.

Udostępnij:
7