Alexander Payne, „Przesilenie zimowe”

Kevin i Griswaldowie – wspaniały wiadomix, ale od zeszłego roku mój ukochany świąteczny film to Przesilenie zimowe. Jeśli go nie znacie, poznajcie 🥰 Tak o nim pisałem po wyjściu z kina:

Powiedzieć, że Bezdroża Alexandera Payne’a to jeden z moich ulubionych filmów, to nic nie powiedzieć. Widziałem je minimum kilkanaście razy. „Bezdroża kocham nieprzytomnie, a Spadkobierców tegoż reżysera uwielbiam. Kto wie, czy George Clooney nie zagrał wtedy swojej najlepszej roli. Wspaniała była również młoda Shailene Woodley.

Payne jest dla mnie reżyserem z dawnego świata, kiedy chodziło się do kina właśnie na reżyserów. Mógłby nakręcić film o chodzeniu po pasach, a ja i tak poszedłbym w ciemno. Tak też w sumie zrobiłem – nie wiedząc, o czym jest Przesilenie zimowe, poza tym, że gra w nim Paul Giamatti. W Bezdrożach stworzył on genialną rolę niespełnionego pisarza, sfrustrowanego nauczyciela, zawiedzionego kochanka i miłośnika win.

Trochę zaniepokoił mnie SMS od siostry: „Aaaaa!!! Koniecznie idźcie na nowego Payne’a. Chyba jeszcze lepszy od Bezdroży!!!” Zaniepokoił, bo – jak odpisałem – „Mamy zamiar, ale Twoje bluźnierstwo jest wysoce niestosowne.” Jak do jasnej cholery można pisać, czy nawet myśleć, że jest coś lepszego od Bezdroży?!

No i, kurdelek serdelek, muszę to sobie jeszcze w głowie ułożyć, ale nikogo do sądu nie pozwę za stwierdzenie, że Przesilenie zimowe jest równie dobre jak Bezdroża. A nawet – nie wierzę, że to piszę – lepsze od Bezdroży. Nie wiem. Myślę. To jak z agnostycyzmem – nie wykluczam.

Oto mamy Boże Narodzenie 1970 roku i trójkę bohaterów zmuszonych do spędzenia świąt w zasypanym śniegiem liceum z internatem dla chłopców z bogatych rodzin. Paul (wspaniały Giamatti, rozmawiający ze swoją rolą z Bezdroży), nauczyciel kultury starożytnej, znienawidzony przez uczniów za absurdalną surowość, nielubiany przez kolegów i szukający pociechy w alkoholu; Angus (debiutujący na ekranie w olśniewający sposób Dominic Sessa), uczeń outsider, przykrywający wrażliwość arogancją i nonszalancją; oraz Mary (Da’Vine Jay Randolph, która jednym spojrzeniem tworzy całe etiudy aktorskie), kierowniczka szkolnej stołówki, właśnie opłakująca syna, który zginął na wojnie w Wietnamie. Ta kompletnie niepasująca do siebie trójka spędzi wspólnie dwa tygodnie, które zmienią życie każdego z nich.

Długo bym mógł, ale to jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widziałem w ostatnich latach. Wzruszający, przejmujący, czuły, opowiadający o samotności, odrzuceniu, bólu, utracie, nadziei, a jednocześnie wnikliwie przyglądający się swoim niedoskonałym bohaterom. Melancholijny i zabawny. Wspaniałe kino dla dorosłych.

A jego 60-letni scenarzysta, David Hemingson, jest de facto debiutantem – całe życie robił w telewizyjnej rozrywce, a pierwszą wersję Przesilenia napisał jako pilota serialu. Wtedy odezwał się do niego Payne. Nigdy nie jest za późno. W kinie i w życiu.

PS dla fanów Bezdroży – Wiśnie jubileuszowe w Przesileniu są jak Cheval Blanc pod stołem w Bezdrożach, co nie? 😊

PS2: Jak zwraca uwagę czujny Paweł Bravo: „Pod stołem to był Cheval Blanc, a nie szampan, tak dla ścisłości :)”

Udostępnij:
7