Søren Sveinstrup, „Zabawa w chowanego”

Niech Cię szlag trafi, panie Duńczyku cholerny! Normalny tydzień pracy i szkoły jest, o 6:50 wstawać trzeba, kanapki dzieciom robić, rzeczywistość ogarniać, a nie potykać się o własne nogi, bo do 3:30 czytało się, oderwać nie mogąc, Twój najnowszy kryminał „Zabawa w chowanego”, Duńczyku Ty… Uff, ulżyło nieco.

No dobra, sam sobie jestem winien. Jakim trzeba być matołem, żeby, będąc w połowie, brać się za lekturę po kolacji? Przecież wiedziałem, jak to się skończy. Søren Sveinstrup, bo o nim mowa, był współtwórcą i scenarzystą jednego z moich ulubionych seriali kryminalnych – „Forbrydelsen” („The Killing”), na punkcie którego miałem prawdziwego hopla. Do dzisiaj dzieło to pozostaje dla mnie arcydziełem gatunku, matką wszystkich serialowych mroków. Kilka lat temu Duńczyk poszerzył pole walki, debiutując jako powieściopisarz rewelacyjnym „Kasztanowym ludzikiem”. A teraz powrócił „Zabawą w chowanego”.

Więc czego się, Mellerze, spodziewałeś? Że, będąc na stronie 279, ot tak odłożysz po kolejnych kilkudziesięciu stronach? Proszę cię. Wiedziałeś w głębi duszy, że nie spoczniesz, póki w amoku nie dojedziesz do strony 570. Ale zagryzanie nerwów kanapkami z serem o drugiej w nocy mogłeś sobie darować. No mogłem, mogłem, ale niepokój podszyty powieściową grozą był i nie wystarczyło zasunięcie zasłon. W „Zabawie” niektórzy zasuwali i nie bardzo im to pomogło.

Wracają policyjni bohaterowie z „Kasztanowego ludzika”, ale książki można czytać w dowolnej kolejności. Jest oczywiście zbrodnia z przeszłości, konkretnie z 1992 roku, której na pozór nic nie łączy z upiornym współczesnym stalkerem-mordercą, który najpierw nęka swe ofiary upiornymi wierszykami stylizowanymi na dziecięce wyliczanki. Ale i te współczesne zbrodnie są na pozór niepowiązane. Jak to u Sveinstrupa – świetny kontekst obyczajowy i społeczny, nieustające zwroty akcji, błędne tropy, a o atmosferze to nawet nie wspominam: kroić ją można scyzorykiem, zaś niepokój oblepia i po zakończeniu lektury.

Mroczne miodzio.

Przełożyła Justyna Haber-Biały

Wydawnictwo W.A.B.

Udostępnij:
7