Pierre’a Lemaitre’a odkryłem lata temu za sprawą jego kapitalnych, mrocznych kryminałów, a ściślej dzięki Zygmuntowi Miłoszewskiemu, który twórczością Francuza był totalnie zafascynowany i jednocześnie niepocieszony, że Polacy pochłaniają różne anglosaskie i skandynawskie przeciętniactwa, a nie doceniają tej galijskiej wybitności.
U szczytu kryminalnej popularności Lemaitre dokonał ryzykownego zwrotu, pisząc Do zobaczenia w zaświatach, pierwszy tom trylogii obyczajowo-historycznej Dzieci katastrofyrozpiętej między dwiema wojnami światowymi. I w ojczyźnie odniósł oszałamiający sukces, przypieczętowany najbardziej prestiżowym wyróżnieniem świata frankofońskiego – Nagrodą Goncourtów.
A teraz dostajemy Wielki świat, rodzinną sagę, której akcja rozpoczyna się w 1948 roku, rozpiętą między Bejrutem, Sajgonem i Paryżem. No i jest to świetne, 570 stron pochłonąłem w dwa dni.
Rodzinę Pelletierów, producentów mydła w Bejrucie, poznajemy, gdy ich dzieci rozjeżdżają się po świecie. Nieudaczny Jean, który nie poradził sobie z przejęciem fabryki, ulega ambitnej żonie, która marzy o życiu w Paryżu. Do stolicy imperium trafia też młodszy Francois, który pragnie zostać słynnym dziennikarzem. Ich najmłodszy brat Etienne podąża do targanego wojną Wietnamu, gdzie w Legii Cudzoziemskiej walczy jego sekretny kochanek, a 18-letnia Helene szuka wolności.
Lemaitre świetnie opowiada, żonglując wątkami, buduje napięcie, łączy prywatne dramaty z wielką polityką, narodowymi wzlotami i katastrofami. Jest ironiczny, sarkastyczny i zgryźliwy, czasem nawet zjadliwy, zwłaszcza kiedy opisuje śliskie typy i szemrane sytuacje. Jego odpychające typy są niekiedy wręcz wspaniałe w swej paskudności. Znakomicie maluje wojnę w Indochinach, „w której Francja próbowała prawie wszystkiego i nie osiągnęła prawie niczego”, dekadencką atmosferę Sajgonu, absurdalną korupcję, system zgód urzędniczych, którym zachwyciłby się Milo Minderbinder z Paragrafu 22.
Możesz wyciągnąć chłopaka z kryminałów, ale nie wyciągniesz kryminałów z chłopaka, by strawestować klasyka, i Lemaitre świetnie wplata wątki sensacyjne, podkręcając temperaturę opowieści. I tak jak w jego kryminałach, bywa brutalnie i mocno. I cały czas zadaje odwieczne pytanie: co poszło nie tak w tej rodzinie? A jego odpowiedzi to duża frajda czytelnicza.
Przełożyła Joanna Polachowska.
Wydawnictwo Albatros

