Mia Couto, „Władca piachu”

A dzisiaj kąsek, a raczej obfite kęsiwo dla wyrafinowanych smakoszy, lubiących sięgać do światów nieoczywistych.

A więc pisarz Mia Couto, uważany za jednego z najwybitniejszych autorów literatury portugalskojęzycznej. I jednocześnie za jednego z najwybitniejszych pisarzy afrykańskich – jest Mozambijczykiem, ale nieoczywistym, bo białym. Od lat wymienia się go w typowaniach noblowskich.

10 lat po premierze trafia do nas głośna afrykańska trylogia Couto – „Władca piachu” w tłumaczeniu Michała Lipszyca. W zeszłym roku ukazał się pierwszy tom – „Kobiety z popiołu”, teraz – „Włócznia i szpada”.

Akcja rozgrywa się w Mozambiku w ostatniej dekadzie XIX wieku, gdy kolonialna Portugalia ściera się z Imperium Gazy, drugim co do wielkości afrykańskim królestwem rządzonym przez Afrykanina. Wielkiej, choć zapomnianej historii, a w naszej części świata kompletnie nieznanej, przyglądamy się z dwóch perspektyw: pierwszą narrację prowadzi Imani, nastoletnia dziewczyna z ludu Chopi, który w wojnie wspiera Portugalczyków, i sierżant-republikanin Germano de Melo, który za próbę obalenia monarchii w ojczyźnie został zesłany do Afryki.

Najważniejsza jest Imani, rozdarta między dwoma światami i między dwoma braćmi walczącymi po przeciwnych stronach. Z początku nie rozumie przypowieści ojca o nietoperzu, którego po śmierci nie chciały pogrzebać ani ptaki, ani ssaki. Nie przynależał do żadnego ze światów, nosił dwa światy w sobie. „Nie urodziłam się, aby być człowiekiem. Jestem rasą, narodem, płcią, wszystkim co uniemożliwia mi bycie samą sobą.”

Jest we „Władcy piachu” delikatny realizm magiczny napędzany afrykańskimi baśniami i legendami, jest opowieść o upadku imperiów, wrogości budowanej na strachu. Sam Couto mówił: „To historia o przeżywaniu czasu, o tym jak różne ludy i kultury, które dzieliły jedno miejsce, spotykają się i rozchodzą w sposobie opowiadania i pamiętania przeszłości.” To wreszcie opowieść o kobietach, które w czasach wojennych zawieruch muszą stać się niewidzialne, by przeżyć. Stać się cieniem, popiołem. Opowieść o zwykłych ludziach rzuconych w tryby Historii pełna jest pięknych zdań i błyskotliwych obserwacji.

Couto opowiada o kolonializmie bez sentymentów, złudzeń, obcy mu jest manicheizm. To literatura jak najdalsza od mających dzisiaj wzięcie prostackich agitek. Subtelna elegancja.

Wydawnictwo ArtRage

Udostępnij:
7