Marii Ressie, „Jak stawić czoła dyktatorowi”

Pamiętam, jakie wstrząsające wrażenie wywarł na mnie dokument Tysiąc małych ran o filipińskiej dziennikarce Marii Ressie i jej walce z brutalną i cyniczną władzą prezydenta Duterte. Przerażający był obraz tej cyfrowej dyktatury, opartej na mediach społecznościowych. Zarządzanie nienawiścią i dezinformacją w sieci miało swój odpowiednik w świecie analogowym, w efekcie czego dziesiątki tysięcy ludzi ginęły pod pretekstem wojny z narkotykami. Dokument był szczególnie przerażający, bo pokazywał, że na Filipinach (nie pierwszy raz) wykuwa się przyszłość. Rządy brutalnych i krwiożerczych „wesołków” oparte na przemocy i mediach społecznościowych, a naprzeciwko nich Maria Ressa – symbol oporu.

Teraz mamy książkę Ressy, którą napisała już jako laureatka Pokojowej Nagrody Nobla 2021. Jak stawić czoła dyktatorowi to reportaż z pierwszej linii frontu cyfrowej wojny informacyjnej. Autorka, dowódczyni na tej wojnie, była aresztowana, zaszczuwana, oskarżana o absurdalne przestępstwa.

Ressa wierzyła, że media społecznościowe zmienią świat na lepsze, a ujrzała, jak zabijają demokrację i niszczą więzi społeczne. Algorytmy, z pełnym wsparciem gigantów technologicznych, eskalują nienawiść i podziały na „nas” i „onych,” przesuwając społeczeństwo w coraz bardziej skrajne obozy. Demokracja zamienia się w rządy żądnego krwi cyfrowego motłochu, a Ressa, chodząca w kamizelce kuloodpornej, zmaga się z groźbą ponad stu lat więzienia. To opowieść o niewidzialnej bombie atomowej zdetonowanej w internecie, która niszczy nasz świat.

Ressa mówi o sobie, że jest jednocześnie Syzyfem i Kasandrą. Nie poddaje się, walczy dalej. My możemy przeczytać jej niesamowity thriller polityczny, który niestety nie jest thrillerem, lecz nową rzeczywistością.

Lektura obowiązkowa.

Wydawnictwo Znak

Udostępnij:
7