John Gillard „Stadiony piłkarskie. Wielki atlas. 1000 niesamowitych boisk i ich historie”

O rety, zupełnie jakbym był dzieciakiem i trafił do fabryki czekolady. Wróć, jakbym był dzieciakiem albo nawet nastolatkiem i zaczytywał się w jednych z moich ukochanych książek o historii mundiali, najlepszych klubach, albo w komiksie o wyczynach Orłów Górskiego.

Tak właśnie poczułem się, gdy dostałem encyklopedyczny przewodnik „Stadiony piłkarskie. Wielki atlas. 1000 niesamowitych boisk i ich historie”. Boszsz, ileż tu dobra, wiedzy, ciekawostek i inspiracji! Są oczywiście giganty, największe i najwspanialsze stadiony największych drużyn świata, ale są też wzruszające i rozczulające wiejskie boiska gdzieś upchnięte pod kościelnym murem czy w środku faveli. Cuda.

Od kilku lat, ze dwa razy do roku, spełniam szczeniackie marzenia i jeżdżę po różnych krajach na mecze drużyn, które fascynowały mnie od dzieciaka. Ale równie wspaniałym doświadczeniem jak derby Manchesteru (na Etihad, ale w sektorze gości, hehe), był pierwszy mecz, na jaki zabrałem trzymiesięcznego wówczas syna, czyli spotkanie Mechanika Bobolice na tamtejszym Stadionie Miejskim. A meczyk Orląt Reszel? A Fala Warpuny rozgrywająca mecz na boisku w sąsiednich Zyndakach? To są wielkie sprawy, proszę państwa.

Szkoda tylko, że życia nie starczy, by to wszystko obskoczyć. Ale dopisuję na listę wiele egzotycznych miejscówek.

A dla Waszych dzieciaków zakręconych na punkcie piłeczki – idealny prezent na komunię lub Dzień Dziecka.

Wydawnictwo Buchmann

Udostępnij:
7