Kara Swisher, „Burn Book. Technologia i ja: historia miłosna”

Lepszego, a w pewnym sensie gorszego momentu na ukazanie się tej książki na polskim rynku wyobrazić sobie nie można. To temat numer jeden, o absolutnie fundamentalnym znaczeniu: rola oligarchów technologicznych w budowie nowego porządku świata. Dla niektórych ekscytującego, dla innych – mrocznego.

I tu wchodzi, w swoich nieodzownych okularach przeciwsłonecznych, Kara Swisher – najsłynniejsza dziennikarka technologiczna Ameryki – z książką „Burn Book. Technologia i ja: historia miłosna”. Kara zna wszystkich i wszyscy ją znają. Ludzie, którzy trzęsą światem, to dla niej Elon, Mark, Sheryl, Jeff, Peter, Steve czy Tim. Znała ich wszystkich, zanim stali się miliarderami, opisywała ten świat od początku lat 90.

Jej informatorzy to sami CEO. Jest arogancka, narcystyczna, ma monstrualne ego, które mogłoby konkurować z bohaterami jej tekstów i podcastów. Jak w wywiadzie z „notorycznym mąciwodą” Peterem Thielem – liberalna lesbijka kontra gej trumpista, kłócący się o wszystko. Wspaniałe. Głowy największych firm technologicznych z Doliny Krzemowej, szydzące prywatnie z Trumpa, nazywające go błaznem, by następnie robić mu na wyścigi – cytując polskiego klasyka – „łaskę”.

Swisher nie gryzie się w język, więc mamy smaczną opowieść o tym, jak cudowne dzieci technologii wyrosły na oportunistycznych d*pków. Ich zabawki „miały łączyć ludzi, a zamiast tego wypaczyły międzyludzką komunikację, która została następnie wykorzystana do skłócania społeczeństwa i podsycania konfliktów do niespotykanego wcześniej, katastrofalnego poziomu”.

Jest to też opowieść autobiograficzna – o mediach (od studiów interesowała ją propaganda i manipulacja) i o miłości do technologii. Swisher mogłaby za Marszałkiem powiedzieć, że technologia jest wspaniała, tylko ludzie k*rwy. Infantylni, nieodpowiedzialni, nie myślący o konsekwencjach własnych działań.

No i ma pani Kara dryg do opowiadania – są plotki, insajderskie anegdoty, świetnie się czyta. Jak sama o sobie mówi: „powściągliwość i subtelność zdecydowanie nie były w moim stylu.”

Wydawnictwo Insignis

Udostępnij:
7