Niespełna rok temu Joe Biden, zapytany, czy uważa Władimira Putina za zabójcę, potwierdził. W efekcie światem z lekka zatrzęsło, kremlowska propaganda aż się zagotowała, a Moskwa odwołała „na konsultacje” swego ambasadora w Waszyngtonie. Wielu uważało, że „dziadkowi” Bidenowi się pomieszało i chlapnął.
Dzisiaj, poza rosyjskimi agentami i pożytecznymi idiotami, nikt już nie ma wątpliwości, że Putler to morderca, psychopata i ludobójca.
Heidi Blake, autorka książki Krwawe pozdrowienia z Rosji. Jak Władimir Putin eliminuje swoich przeciwników, mogłaby wzruszyć ramionami, że oto wreszcie świat dostrzegł oczywistą oczywistość. W 2018 roku kierowany przez nią zespół dziennikarzy BuzzFeed News, gdzie Blake jest szefową działu międzynarodowych śledztw dziennikarskich, został nominowany do nagrody Pulitzera za śledztwo dotyczące mordowania przeciwników Putina w krajach Zachodu, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Jej 400-stronicowy reportaż czyta się jak najlepszy thriller szpiegowski.
Szokująca jest skala wypierania przez kolejne brytyjskie rządy (obojętne, czy rządzili torysi, czy labourzyści) wiedzy o tym, że ludzie Putina poczynają sobie na Wyspach jak w Petersburgu czy Omsku, mordując zarówno rosyjskich uciekinierów, jak i obywateli Zjednoczonego Królestwa.
Dla tych, którzy nie śledzili bliżej tematu, lektura będzie szokiem, ale nawet ci, którzy dużo i na bieżąco czytali, otworzą nie raz oczy ze zdumienia, gdy autorka z nomen omen morderczą precyzją rekonstruuje zabójcze konsekwencje wielkiej polityki, wielkich pieniędzy, niczym nieograniczonej władzy i woli.
A poza tym to świetnie i z nerwem napisane. Le Carré i Forsyth w jednym, tyle że to niestety literatura faktu, nie powieść.
Gorąco polecam. Zwłaszcza teraz.

