Ann Napolitano, „Witaj piękna”

Ta powieść powinna być refundowana przez Ministerstwo Zdrowia! Kiedy wracasz do domu z lutowej pluchy, wilgoć przenika do kości, a z głośników i ekranów sączy się jad, sięgnij po lekarstwo na duszę i umysł – Witaj piękna autorstwa Ann Napolitano.

Uwielbiam dobrze napisane sagi rodzinne, złożone historie o miłości, skomplikowanych bohaterów, melancholię i nadzieję, głęboką psychologię postaci i analizę rodziny. Dlaczego chcemy dobrze, a wychodzi inaczej? Ile jest niedopowiedzeń w naszych relacjach z najbliższymi? Czy zawsze jest szansa na odkupienie? Takie powieści to rzadki ptak – cieszę się, że ostatnie dni spędziłem z tą właśnie książką.

Głównym bohaterem jest William, porzucony przez rodziców zdruzgotanych po śmierci jego siostry. Wychowany bez miłości, przekonany o własnej bezwartościowości, ucieka w koszykówkę. W koledżu poznaje Julię Padavano, pełną życia i ambicji, która wprowadza go do swojej emocjonalnej rodziny. Cztery siostry Padavano – pragmatyczna Julia, marzycielska Sylvie zakochana w książkach, artystyczna Cecelia i opiekuńcza Emeline – tworzą bliską, niemal symbiotyczną więź. William przez chwilę czuje się ocalony, ale własne demony doprowadzają go do katastrofy.

To powieść o pięknie i cenie miłości, o tym, że każdy z nas ma swoje mroki, a w najbliższych tkwi coś, czego nigdy do końca nie poznamy. Opowiada o samotności, bólu, sile przyjaźni, lojalności i walce z ciemnością. Pokazuje, że dorosłość oznacza rezygnację z niektórych marzeń, a smutek często idzie w parze z miłością. To przypomnienie, że życie jest krótkie, czasem nieuchronnie tragiczne, ale nigdy naprawdę się nie kończy.

Jeśli lubicie książki Patchett, Perrin czy Ferrante, koniecznie sprawdźcie Napolitano. To również obowiązkowa lektura dla fanów poezji Walta Whitmana i koszykówki. A zakończenie… cóż, na długo zostaje w sercu. ♥️

Wydawnictwo Otwarte

Udostępnij:
7