Hervé Le Tellier, „Anomalia”

Cóż to jest za wspaniałe francuskie ciasteczko! Lekkie, smakowite, wyrafinowane, bawiąc – uczy, ucząc – bawi; dowcipne, mądre, ale bez przesady; skrzące się inteligencją i erudycją (i to jak!), przystępne i niesłychanie zajmujące.

Anomalia wyszła chyba ponad rok temu i wielu znajomych mi ją zachwalało, ale jakoś nie było mi po drodze. Myślałem, że to modna, przeciętna błyskotka. Nie wiem, co sprawiło, że szukając toalety w centrum handlowym Posnania, skręciłem do Empiku i poprosiłem o powieść Hervé Le Telliera, a dzielna załoga odnalazła ostatni egzemplarz, zakitrany gdzieś na półce. Pozdrawiam załogę! No i przepadłem.

Toż to cholerne arcydzieło – powieść doskonała w swoim nieistniejącym gatunku. Połączenie wysokiego z popularnym; coś dla smakoszy i dla tych, co zabijają czas. Wykwintna obyczajówka, perfekcyjna psychologia postaci, piękny język, skróty myślowe, porównania, opisy na dwa akapity, na które ja musiałbym poświęcić dwie godziny. A do tego tajemnica i science fiction jak z Fast Forward, Turbulencji i kilku innych wybitnych seriali.

A to wszystko zanurzone w erudycji i inteligentnej grze skojarzeń, tak pięknie i klarownie podane, że czujesz się mądrzejsza/y niż naprawdę jesteś. I bardzo zabawne. I o miłości.

Aha, o co chodzi? W odstępie trzech miesięcy lądują w USA dwa identyczne samoloty Air France z tymi samymi pasażerami. Duplikatami. No i pytanie – kim w zasadzie jesteśmy.

Cudo.

Jeżeli zbierasz lektury na wakacje 2023 roku, to nic lepszego nie znajdziesz.

Przełożyła Beata Geppert.

Udostępnij:
7