Mariusz Sepioło, „Patoinfluencerzy”

Wasze dzieci ich znają, czas na Was. Nie będzie to doświadczenie przyjemne, czasem wręcz odrażające. Jak zareagujecie, to Wasza sprawa, ale najpierw musicie się dowiedzieć, z czym macie do czynienia. A do tego książka Mariusza Sepioło jest idealnym pierwszym krokiem.

To przede wszystkim porządna, pełna wiedzy i faktów robota dziennikarska sprawnego reportera. Wiele głosów, wiele perspektyw, obrazów i ujęć. Są youtuberzy, influencerzy, „osobowości internetowe”, psychologowie, menedżerowie obsługujący ten p…rdolnik, socjologowie, są też patostreamerzy oraz akta sądowe. Bez epatowania — konkret, nawet jeśli budzący wkur… Coś jak „wstęp do…” na pierwszym roku studiów.

Ktoś, kto śledzi ten świat, nie będzie zaskoczony, ale to nie dla nich jest ta książka, tylko dla normalsów. Idę o zakład, że dla większości rodziców dzieci 10+ będzie to lektura z gatunku „ale to chyba nie na serio, no naprawdę, bez jaj”. No, otóż bez jaj — jest to opis g…wnianej rzeczywistości, która otacza nas zewsząd, na którą wystawione są nasze dzieci i którą często są zachwycone do momentu, kiedy ich nie pokaleczy.

Więc zamiast schizować z powodu doniesień medialnych o kolejnym chorym zjebie z internetu, albo — na drugą nóżkę — lekceważyć, bo przecież „też byliśmy młodzi i jaraliśmy się różnymi pop…rdolonymi typami”, przeczytajcie najpierw, Drodzy Starzy, książkę Mariusza Sepioło. Życzę Wam, żeby do niczego nie była Wam przydatna, ale przynajmniej zyskacie wstępną orientację, o co w tym cyrku się rozchodzi.

Wydawnictwo SQN

Udostępnij:
7