Carolyn Boyd, „Bon Appétit! Jak zjeść Francję”

Jest taki bardzo wdzięczny podgatunek literacki, a mianowicie Brytyjczycy piszący o Francji i Francuzach. Czuć fascynację odmiennością bliskich sąsiadów, miłość przeplata się z ironią i kraj Galów wygląda inaczej niż kiedy Francuzi zachwalają sami siebie.

W ten trend wpisuje się książka Carolyn Boyd „Bon Appétit! Jak zjeść Francję”, rzecz idealna dla frankofilów wszelkiej maści, miłośników inteligentnych, osadzonych w kulturze i pełnych ciekawostek lektur o jedzeniu, turystów, którzy lubią rozumieć kontekst miejsca, w którym się znajdują i dla których rezerwacja stolika w restauracji to zwieńczenie pogłębionej analizy. Wiem coś o tym, bo potrafię doprowadzić rodzinę do szaleństwa na wakacjach, godzinami planując na głos co zjemy następnego dnia. No bo co, kurczę blade, w końcu jak mawiał cytowany przez Boyd klasyk Brillat-Savarin: „Odkrycie nowego dania większym jest szczęściem dla ludzkości niż odkrycie nowej gwiazdy”.

Tytuł książki jest nieco ogólnikowy, ale to dzieło bardzo precyzyjne. Autorka latami zgłębiała świat kuchni francuskiej, przeprowadziła setki wywiadów z szefami kuchni, przez 10 lat kierowała „France Magazine”, jej książka to nie efekt nagłej fascynacji. W „Bon Appétit!” prowadzi nas przez francuską kuchnię i kulturę kulinarną region po regionie.

Opowiada o tym niezwykle zróżnicowanym uniwersum, tłumaczy rolę terroir, czyli kombinacji warunków geograficznych, kulturowych, w jakich powstają produkty i dania, lub czasu – „kluczowego składnika kuchni francuskiej, czy to wtedy gdy sery i wędliny dojrzewają przez wiele miesięcy, czy to, gdy wołowina po burgundzku gotuje się godzinami na wolnym ogniu. W przypadku prawdziwego cassoulet czas przygotowania zgodnie z tradycją wynosi siedem dni”.

Książka Boyd zachwycała mnie bogactwem tropów, produktów, dań, anegdot i ludzkich historii i na maksa frustrowała: bowiem ile razy w życiu bym nie pojechał do Francji, jak często bym nie jadł, ilu dań bym nie zamówił na obiad (dodatkowo licząc, że rodzina nie doje swoich i będę mógł po nich kończyć), to i tak nie skorzystam choćby z części opisanych przez Boyd miejsc cudów. Bardzo nie fair, bardzo.

Przełożyła Natalia Mętrak-Ruda

Wydawnictwo W.A.B.

Udostępnij:
7