David Diop, „Diabły i święci”

Dzisiaj mam dla Was czułą baśń dla dorosłych.

Polecałem Wam jego powieść „Czuwając nad nią”, za którą dostał najcenniejszą we Francji literacką nagrodę Goncourtów. Co zresztą wzbudziło liczne kontrowersje, sprowadzające się do tego, że to rzecz zbyt prosta i chwytliwa, by ją nagradzać. A ja dlatego doceniłem decyzję jury: że myślą również o czytelnikach, a nie tylko o krytykach.

Wy zaś, moje drogie książkoluby, doceniliście Francuza, niektórzy nawet pokochali, co wnoszę po licznych podziękowaniach za polecajkę. Więc cieszy mnie wasza radość, że przed Wami lektura nowej powieści Andrei. A w zasadzie starszej, bo na fali popularności „Czuwając nad nią” polski wydawca publikuje wcześniejszą powieść autora – „Diabły i święci” w świetnym przekładzie Beaty Geppert.

70-letni mężczyzna gra Beethovena na publicznych fortepianach na dworcach i lotniskach. Gra pięknie, od lat, więc liczni pasażerowie zatrzymują się, słuchają, wdają się w rozmowę, pytają, czemu nie występuje w salach koncertowych, na co że wszechświat zasługuje, oferują pomoc, ale on grzecznie odmawia. I tak od wielu lat. Bo czeka, wciąż czeka. W czym tkwi tajemnica?

Cofamy się do szczęśliwego (do czasu) dzieciństwa mężczyzny. Zamożny dom pod Paryżem, lekcje muzyki, nastoletnie głupoty, za które rodzice karzą go pozostaniem w domu, gdy z jego siostrą lecą do Rzymu. „Moja młodość skończyła się o osiemnastej czternaście drugiego maja 1969 roku w tańcu płomieni i wiejącego zboku wiatru. Śmierć rodziców nauczyła mnie jednego: że nie mam nikogo innego na świecie.”

Chłopiec trafia do ponurego sierocińca w Pirenejach, zwanego „Kresami”, zamieszkanego przez tytułowe diabły i świętych.

Andrea ma naturalny dar lekkiej narracji, pisze ładnie, potoczyście i zrozumiale. Często sięga do odniesień kulturowych, tu szczególnie do muzycznych, ale czyni to tak, że czytelnik nie czuje się głupszy od autora, lecz wie, że jest zaproszony do jego zmysłowego i lirycznego świata. No i smakowite poczucie humoru: raz czułe, raz ironiczne, czasem przez łzy.

Idealna powieść na ocieplenie jesieni, a że pogoda za oknem jest jaka jest, tedy kocyk, herbata i już.

Wydawnictwo Znak

Udostępnij:
7