Mam dla Was bardzo dobre obyczajowo-kryminalne francuskie ciasteczko – wciąga jak cholera. Inteligentne czytadło jak się patrzy, a pamiętajcie, że w moim słowniku „czytadło” to komplement i trzeba sobie nań zasłużyć.
A więc: „Rozczarowane” autorstwa 40-letniej Marie Vareille – wielki hit we Francji. Fanny, paryska dziennikarka, dostaje wiadomość od dawno niewidzianej siostry, która pozostała w rodzinnym normandzkim miasteczku, o śmierci ich matki. Szefowa Fanny chce wykorzystać sytuację i zmusza podwładną, by pojechała na pogrzeb i przy okazji opisała głośną przed dwudziestu laty sprawę zaginięcia 15-letniej Sarah Leroy. To ostatnia rzecz, na jaką Fanny ma ochotę – budzić demony przeszłości.
Sarah – do czasu – była najbliższą przyjaciółką, taką na śmierć i życie, młodszej siostry Fanny – Angelique. A potem były ich trzy. By nawiązać do klasyka – poznały się, odsiadując karę w liceum:
„Morgane, ponieważ zarzuciła nauczycielowi matematyki, że gada bzdury (miała rację, jednak najwyraźniej nie należało mu tego wytykać), Angelique, ponieważ wciąż miała kary; a Jasmine, ponieważ nauczyciel prac ręcznych nie lubił Arabów.”
Plany czasowe zgrabnie się przeplatają, odsłaniane sekrety kryją kolejne tajemnice, bohaterki są świetnie zarysowane, a feministyczny duch powieści ma poczucie humoru. To jednocześnie chwytająca za serce powieść o przyjaźni – dziewczyńskiej, kobiecej, głębokiej, gwałtownej – która nigdy nie umiera. „Ten, kto przestaje być przyjacielem, nigdy nim nie był” – przywołuje autorka w motcie Arystotelesa.
To historia matek i córek oraz pytanie, czy te drugie zrozumieją radykalne wybory tych pierwszych sprzed lat.
Joannie Bator powieściowe miasteczko Bouville-sur-Mer przywołało na myśl Twin Peaks, ja miałem skojarzenia z Valérie Perrin – sami widzicie, szlachetne konotacje. No i czyta się tak, że pomimo zrobionych zakupów na obiad zamówiłem pizzę, żeby nie tracić czasu.
Po czym zapomniałem ją zjeść.
Przełożyła Agnieszka Dywan.
Wydawnictwo Znak

