Jan Śpiewak, „Patopaństwo. O tym jak elity pustoszą nasz kraj”

Poniedziałek rano, wszyscy zaspani, więc podniosę Wam ciśnienie, polecając książkę „Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj” Jana Śpiewaka.

Tu małe wyjaśnienie. Żyjemy w tak zrytym świecie, że jeśli powiem, iż kogoś szanuję za to albo za tamto, natychmiast podnosi się wrzawa, że ten ktoś w innej dziedzinie jest straszny, więc w ogóle jest straszny, a ja również, w związku z czym hańba na wieczność i ręki podawać nie można. Poglądy nie mają znaczenia, bo fundamentalistów dnia ostatniego pełno jest od lewa do prawa – liczy się tylko chęć zamknięcia komuś ust i to, żeby „moja prawda była najmojsza”.

Mały przykład: jeśli Jakub Żulczyk zdziwiony zauważa, że twardo prawicowy polityk Marek Jurek odczytał jego ostatnią powieść wnikliwiej niż ktokolwiek inny, to znaczy, że pisarz Żulczyk popiera Jurkowe poglądy na aborcję? Oczywiście, że nie, ale to „oczywiście” dzisiaj wcale nie jest oczywiste.

Więc uważam, że czas Polski po 1989 roku był wspaniały – bez względu na to, kto rządził, szliśmy do przodu, sprawiając, że nasz kraj stawał się coraz lepszym miejscem do życia. Możemy mieć powody do dumy i cieszę się, że mogę mieszkać w Polsce. A Śpiewak? Ten cały czas szuka dziury w całym i nap…dala jak nieprzytomny – bo patodeweloperka, bo państwo z kartonu, bo sitwy i zdemoralizowane elity pouczające innych, a same nieprzestrzegające podstawowych zasad, bo kryminalna patoreprywatyzacja, bo patologiczny wymiar sprawiedliwości, bo zacietrzewione media na plemiennej wojnie, bo turbopato, czyli branża alkoholowa.

Jak pisze wspomniany Żulczyk:

„Janek Śpiewak bywa ostry, radykalny, niektórzy zarzucają mu nawet swego rodzaju fanatyzm. I być może tak jest, ale gdy idziemy przez dżunglę, na przodzie musi iść ktoś, kto ma maczetę. Janek wycina nam drogę do trochę lepszego świata niż ten, który mamy.”

Jan Śpiewak nie bierze jeńców, spala się w trybie ciągłym. Sam to poczułem na własnej skórze – kiedyś wrzuciłem mema kpiącego z jego ułaskawienia przez Andrzeja Dudę i przez dwa dni grillował mnie na swoich stories. A określenie „salonowy libek oderwany od rzeczywistości” było najłagodniejsze.

Kiedyś spierałem się ze znajomą o Śpiewaka – podważałem sens jego radykalizmu, argumentując, że szkodzi cennym sprawom, o które walczy, że po co się tak zacietrzewia, czemu nie może czasem odstawić nogi. Na co znajoma odpowiedziała: Gdyby taki nie był, to by nie był Śpiewakiem i nikt by nie usłyszał o sprawach, o które walczy.” I wolę stracić ze Śpiewakiem oraz wspierającymi go Twardochem czy Żulczykiem, niż zyskać z atakującymi go Giertychem, Palikotem i gangsterami od reprywatyzacji.

Pokaż mi swoich wrogów, a powiem Ci, kim jesteś.

Więc pozostanę ze Śpiewakiem w niezgodzie na wiele tematów, ale polecam Wam jego „Patopaństwo” – książkę pełną frapujących cytatów i przypadków, napisaną bardzo potoczyście. Choćby jako pobudzacz intelektualny.

Wydawnictwo WAB

Udostępnij:
7