Kiedy w szkole czytałem Borowskiego w ramach lektur, byłem za młody. Nie docierał do mnie koszmar Pożegnania z Marią, nie rozumiałem potworności na pozór wypranego z emocji opisu Auschwitz. I później już do autora Kamiennego świata nie wracałem. Był ze mną jedynie jako negatywny bohater Zniewolonego umysłu Miłosza.
Zatem do jego biografii, autorstwa Marty Byczkowskiej-Nowak, przystępowałem na chłodno, bez specjalnych oczekiwań. I dostałem potężny cios w mózg. Nie mogłem się oderwać – czytałem ze ściśniętym gardłem i zafascynowany szeroko zakreślonym przez autorkę tłem. Wspaniała jest jej robota dokumentacyjna, chęć zrozumienia, powstrzymywanie się od osądów i nieustające pytania, czasem pozostające bez odpowiedzi. Stara się pojąć młodych ludzi, zafascynowanych skrajnymi ideologiami – lewicowymi i prawicowymi. Czujemy, że jesteśmy z nimi: Tadkiem Borowskim i Gajcym, Andrzejem Trzebińskim, Wacławem Bojarskim, Piotrem Słonimskim, Wiktorem Woroszylskim. No i z Marią Rundo – „Tuśką”.
„Jak próbować definiować tożsamość człowieka, który był ciągłą negacją swoich kolejnych wcieleń?” – pyta autorka i krok po kroku, dyskretnie szuka odpowiedzi. Która tkwi gdzieś w mroku spowijającym jego krótkie, zakończone przez niego samego życie.
Jest to też bardzo ciekawie nakreślona opowieść o tragicznej epoce w historii Polski i o buzującej polskiej kulturze. O dwudziestolatkach toczących spory o nieprawdopodobnym ciężarze. O zbyt wrażliwym chłopaku, który chciał zajmować się poezją, sobą i miłością, ale historia – czas walki Antychrysta z Szatanem – zajęła się nim. O bólu i nienawiści niemożliwych do ogarnięcia. Jak pisał Trzebiński przed swoją śmiercią w ulicznej egzekucji, z ustami wypchanymi przez Niemców gipsem: „Pochłonie nas historia. Młodych, dwudziestoletnich chłopców”. I Borowski:
“Zostanie po nas złom żelazny
i głuchy, drwiący śmiech pokoleń.”
I jeszcze raz Borowski:
“Lecz – przyjacielu – minie przeklęty czas służby
i tylko to zostanie, że mieliśmy przyjaciół
o pogodnym spojrzeniu, o wierze wbrew nadziei
jak mistrz Horacy.”
Piękna i mądra książka. Nielekka, wymagająca skupienia i wyciszenia, pesymistyczna – jak jej bohater i jego postrzeganie świata. Czyli warto.
Znak Literanova

