Gdyby tak spróbować wymienić trochę polskich wad narodowych: warcholstwo, systematyczny bunt przeciw władzy, wieczny lęk przed władzą absolutną, ciągłe rozłamy i secesje polityczne, zbytnia ufność wobec obcych i uleganie ich wpływom, nieumiejętność wykorzystywania zwycięstw. Do tego brak wytrwałości i bohaterstwa na co dzień. Polakom łatwiej umierać niż żyć dla Ojczyzny. Lekceważący stosunek do mrówczej pracy i szarego człowieka. Zła organizacja działań. Niedocenianie fachowców i zjawisk ekonomicznych. Swoisty snobizm narażania i poświęcania się. Patriotyczne bicie piany, powierzchowność i blaga. Przesadne zdawanie się na pomoc Opatrzności. Bierna postawa: jakoś to będzie. W walkach zapał, uczucie i morale są przed stroną materialną i techniczną. Wiara w proroctwa i wróżby.
No dobrze, zanim ktoś wystuka na klawiaturze komentarz, że przemawia przeze mnie wrodzony i zwierzęcy antypolonizm, wyrażający się w prymitywnych stereotypach, maleńka uwaga o pożytkach z posprzątania mieszkania. Otóż stojąc na stanowisku, że pośpiech jest złym doradcą, właśnie otworzyłem karton spakowany przy przeprowadzce bodaj w roku 1998. Myślałem, że leżą w nim jakieś stare reporterskie notesy, a zostałem zaskoczony kilkoma ciekawymi książkami, które już dawno opłakałem jako pożyczone na wieczne nieoddanie.
Wśród nich wydany w Londynie w roku 1995 cienki tomik Charakter narodowy Polaków i innych łódzkiego socjologa Edmunda Lewandowskiego. Szybki żuraw do internetu wykazał, że rok temu ukazało się nowe, rozszerzone wydanie, cały czas dostępne, co poddaję pod rozwagę czytelników, bo rzecz wdzięczna. I to właśnie z książki Lewandowskiego zaczerpnąłem litanię przywar, ale nie to jest najciekawsze. Bowiem lista owa pochodzi z artykułu opublikowanego wiosną 1942 roku w „Biuletynie Informacyjnym”, głównym organie Armii Krajowej, największym piśmie Polski podziemnej. Napisał go najprawdopodobniej Aleksander Kamiński, redaktor naczelny pisma i autor słynnych Kamieni na szaniec.
Więc co złego, to nie ja. Żeby było jasne, Kamiński wymienia też liczne zalety narodowe, choć na przykład taka, że „Polacy zawsze przyznawali schronienie prześladowanym w innych krajach” w świetle ostatnich doniesień prasowych o brutalnych losach uchodźców w Polsce trąci zbyt głęboką ironią. „Tolerancja religijna przy dużej pobożności” brzmi ładnie i można by podyskutować, jak oba elementy opisu funkcjo
A gdy spojrzeć na te wady z początku, to jakby czas stanął w miejscu. Przyglądałem się tej liście i tylko śmigały mi obrazy z telewizora, ulicy i rozmów znajomych czy przypadkowych ludzi w kinie.
Lewandowski cytuje słynnego psychiatrę Antoniego Kępińskiego, który wśród Polaków wyróżniał dwa przeważające typy osobowości: histeryczny i psychasteniczny. Pierwszy to polska szlachta, zastaw się, a postaw się, polonez i Somosierra, drugi to polski chłop, uparty, pracowity, twardy i cichy, ale jak się rozeźli, przeraża obrazem Jakuba Szeli. No przecież jakbym otworzył wczorajszą gazetę albo włączył gadające głowy w telewizji, które wałkują to szlachecko-chłopskie rozdarcie, splecenie w polskiej mentalności i teraźniejszości. Co jeszcze ciekawsze, obydwa typy mają parę cech wspólnych, na przykład przywiązują ogromną wagę do tego, co inni o nich myślą, nie mają wyrobionego zdania o sobie i bardzo potrzebują afirmacji otoczenia. Halo, halo! Brzmi znajomo? Ktoś w norweskiej telewizji powiedział, że coś w Polsce jest nie tak i od razu ogólnopolska histeria, że źle o nas mówią, a potem druga fala histerii z powodu tej pierwszej, z tym że ta druga obnosi swą dumę w kontraście do kompleksów pierwszej.
Mój egzemplarz Lewandowskiego jest niemiłosiernie pobazgrany. Tu Maurycy Mochnacki dostrzegający w polskości „pewien element niewieści” (nie on jeden) – nadmiar słabości i miękkości oraz skłonność do plotek i drobnych intryg, tam Witkacy przywołujący znajomego malarza, który na to polskie „jakoś to będzie”, „na olaboga” ukuł wdzięczne słowo „jebałpiesizm”.
A co mnie rozradowało najbardziej, to wymienne używanie terminów „praca” i „zabawa” jeszcze 200 lat temu. Jak pisze Lewandowski: „To mylenie pracy z zabawą stanowi chyba ewenement w skali światowej”. I pomyśleć, że całe moje życie to niezwykle intensywna praca. Czuję się zbudowany.

