Anna Dziewit-Meller, Justyna Sobolewska, „Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz”

Dzisiaj nepotyzm, kumoterstwo, sitwa, układ, poplecznictwo, załatwiactwo, salon, balon, koteria, masoneria, kasta, rasta, klika, epika oraz wiadome siły i określone kręgi — czyli Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz autorstwa osobistej żony i osobistej przyjaciółki. Z Anną Dziewit-Meller mamy w tym roku 15 lat związku, a z Justyną Sobolewską 25 lat przyjaźni, więc domyślam się, że z tej okazji panie napisały tę odświeżającą książkę. Przez skromność, wstydliwość i płochliwość nie zaznaczyły tego we wstępie, ale wybaczam, bo Stówka to cudna, bezpretensjonalna oda do radości czytania książek: od Kubusia Puchatka po Marcina Świetlickiego, od Kluski, Kefira i Tutejszego po Persepolis, od Braci Grimm po Annę Świrszczyńską, od Andersena po Mirona Białoszewskiego, od Muminków po Virginię Woolf, od Pinokia po Jurija Andruchowycza, od C.S. Lewisa po Viktora Klemperera, od Czarnoksiężnika z Krainy Oz po Karawele wracają.

Stówka to — uwaga! szok i niedowierzanie! — sto lekkich, osobistych i zabawnych felietonów (nigdy wcześniej nie drukowanych) o teoretycznie stu ukochanych książkach autorek. Tak naprawdę pojawia się ich o wiele więcej, bo książki-bohaterki tekstów są często pretekstami do szerszych opowieści. Stówka to nie obiektywna lista „najwybitniejszych” czy „najlepszych” dzieł literatury. Jak piszą we wstępie (tym, w którym przez skromność i płochliwość pominęły prawdziwy powód wydania książki):

Stówka to absolutnie subiektywny wybór książek najważniejszych dla nas obu. Ale wybór ten jest rozłączny. Bo przecież choć piszemy tę książkę razem, to czytałyśmy w swoim życiu trochę inne rzeczy. (…) Wszystkie te dzieła na różne sposoby rezonowały z naszym życiem. Towarzyszyły nam przy rozstaniach, zakochaniach, klęskach życiowych, bywały jedyną pamiątką po dawno zakończonych znajomościach, kojarzyły się z jedzeniem, z określonymi miejscami, z czasem minionym. Dlatego jest to książka bardzo osobista.(…) Nasze teksty czasami współbrzmią, niekiedy ze sobą zaciekle dyskutują, momentami zaś kompletnie się rozmijają, a to wszystko dlatego, że każdy czytelnik jest głównie czytelnikiem samego siebie.”

Z tym „Przeczytaj to jeszcze raz” autorki zdrowo przesadziły — zapewne większość z Was zna część tytułów, a inne dopiero zechce odkryć. I to właśnie część zabawy: nostalgia plus odkrycia. I nie byłbym sobą, gdybym nie zaznaczył, że idealne miejsce dla Stówki, jak dla każdego wybitnego zbioru felietonów, to domowa toaleta. Iha!

Udostępnij:
7