Sarit Yishai-Levi, „Królowa piękna z Jerozolimy”

Bardzo lubię dobrze napisane sagi rodzinne. Wbrew pozorom to rzadki ptak. Tym bardziej, gdy raz na ruski rok trafię na sagę z prawdziwego zdarzenia, cieszę się jak czytelnicze dziecko. A jeśli ta historia opowiada o nieznanym mi świecie, to już w ogóle – alleluja i do przodu.

I właśnie świętuję, bo przeczytałem Królową piękna z Jerozolimy izraelskiej dziennikarki i pisarki Sarit Yishai-Levi. Mam tu wszystko, co lubię. Wciągająca opowieść o czterech pokoleniach sefardyjskiej rodziny Ermozów, od końca XIX wieku do początków państwa Izrael. Historia z perspektywy kobiet: matki i córki, skrywane przez lata tajemnice, wisząca nad rodziną klątwa, bohaterka, która pragnie zrozumieć, oraz toksyczna, piękna i dumna matka, która, podobnie jak wszystkie kobiety w klanie Ermozów, jest głęboko poraniona. Luna, matka głównej bohaterki, jest fantastycznie nakreślona – momentami aż mnie skręcało. Zasadniczo jednak wszystkie postacie są bardzo dobrze zarysowane.

Mamy tu wartość dodaną, czyli obcy, fascynujący świat. W Polsce lepiej lub gorzej znamy świat Żydów aszkenazyjskich, powiedzmy, europejskich, z wykluczeniem Półwyspu Iberyjskiego. Królowa opowiada o Sefardyjczykach, potomkach Żydów wygnanych przez katolickich królów Hiszpanii i Portugalii. Najpierw stworzyli fascynujący świat żydowskich Salonik, a potem migrowali do Palestyny. Autorka wie, o czym pisze – jej sefardyjska rodzina od siedmiu pokoleń zamieszkuje Jerozolimę. Pięknie wplata w tekst mowę ladino, powstały na bazie hiszpańskiego język Sefardyjczyków. Z niełatwym zadaniem tłumaczenia świetnie poradziła sobie Regina Gromacka. Dla polskiego czytelnika zaskakująca może być rzeczywistość, w której sama myśl o poślubieniu Aszkenazyjki przez Sefardyjczyka uchodzi za bluźnierstwo i grzech. To fascynujący, twardy świat, który pisarka wzbogaca mnóstwem detali.

I przede wszystkim, jest to opowieść o niebajkowej miłości. „U nas w rodzinie miłość to takie słowo, którego nigdy się nie wypowiada. Ale historie o miłości, które złamały serce, i historie miłosne, w których nie było miłości – tego akurat u nas jest pod dostatkiem.”

Idealna lektura pod koc na najdłuższe noce w roku.

Wydawnictwo Znak

Udostępnij:
7