Jonny Thomson, „Wielkie idee dla zabieganych”

Można być ogarniętym człowiekiem i kompletnie gubić się w dzisiejszym natłoku informacji i pojęć. Niby wszystko jest pod ręką w sieci, ale selekcja! Selekcja jest kluczem do wszystkiego i na niej się wykładamy. Ok, na naszej pracy powinniśmy się znać, na hobby możemy, ale co z resztą świata? Przecież chcemy sięgać poza czubek własnego nosa i mniej więcej orientować się, co szumi w świecie. Nawet jeśli nie dla samych siebie, to żeby móc nadążać za dyskusją na kolacji u znajomych, a nawet zabrać głos.

I tu wchodzi cały na biało mój ulubiony wykładowca akademicki prosto z Oxfordu, a po godzinach zabawny Instagramer, tłumaczący skomplikowane pojęcia w prosty sposób – Jonny Thomson.

Polecałem Wam jego wcześniejszą książkę Filozofia dla zabieganych, bezpośrednio wyrosłą z jego profilu na Instagramie. To prawdziwa perełka, która spotkała się z Waszym – słusznym! – uznaniem. Teraz mamy godny ciąg dalszy, Wielkie idee dla zabieganych. Mała książeczka o przełomowych koncepcjach. Koncept ten sam: Thomson udowadnia, że potrafi w zwięzły, przystępny i dowcipny sposób wyjaśnić podstawowe, najważniejsze, najnowsze pojęcia naszej cywilizacji, oswajając tradycję i nowoczesność.

Mamy podział na biologię, chemię, fizykę, medycynę, społeczeństwo, politykę, technologię, kulturę oraz religię i wiarę. W tych działach hasła tak różne jak: monoteizm, piekło, krytyka postkolonialna, pismo, GPS, utopia, suwerenność, teoria szturchania, wolność, teoria skapywania (nawiasem mówiąc, dzisiaj rano natknąłem się na nią w dwóch tekstach publicystycznych o sytuacji powyborczej), małżeństwo, teoria humoralna, nanotechnologia, in vitro, teoria strun, wiązania, hipoteza symulacji, mechanika kwantowa, metoda Habera i Boscha, alchemia, biologia komórkowa czy CRISPR. I naprawdę, czytacie i rozumiecie, i żałujecie, że Thomson nie uczył Was w szkole.

Wielkie idee stawiam obok Filozofii na półce w toalecie, bo ta świątynia refleksji aż się prosi o takie pigułkowe lektury. Ale jeśli uznacie tę ideę za zbyt ekstrawagancką, to bierzcie dziełko Oxfordczyka dokądkolwiek, chłońcie i poczujcie, że trochę lepiej ogarniacie nasz wirujący świat.

I dobrej zabawy!

Przełożyła Dominika Braithwaite.

Wydawnictwo Insignis

Udostępnij:
7