Jonathan Kennedy, „Patogeneza. Jak zarazki ukształtowały historię świata”

Świetna rozrywka intelektualna. Anglosaska szkoła pisania o nauce, czyli jasno, treściwie, wciągająco, z reporterskim sznytem, piguły konkretnej wiedzy i najświeższych odkryć naukowych przeplatane z anegdotami, nawiązaniami do kultury wysokiej i popkultury (jest Monty Python, z serca dziękuję 😎). Czyli przed Państwem „Patogeneza. Jak zarazki ukształtowały historię świata”.

Autor, Jonathan Kennedy, socjolog po Cambridge, specjalista od systemów zdrowotnych z reporterskim piórem, na 350 stronach (więc nie bójta się przytłaczającej cegły) prowadzi nas przez kilkadziesiąt tysięcy lat ludzkiej historii. Jeśli podoba Wam się Harari, to świetnie odnajdziecie się u Kennedy’ego, który skądinąd z izraelskim historykiem polemizuje.

Ja z kolei, trochę instynktownie, trochę jako magister nauk historycznych, nie zgadzałem się z autorem, gdy pisał o wielkich postaciach historycznych w rodzaju Aleksandra Wielkiego, Mahometa, Karola Wielkiego, Marcina Lutra czy Jerzego Waszyngtona: „Ci bohaterowie nie wpłynęli na bieg dziejów dzięki swojemu geniuszowi czy sile osobowości; to raczej te właściwości pozwoliły im wykorzystać okazje, jakie stworzyły im niszczycielskie epidemie.”

Nie zgadzałem się, ale chyliłem głowę przed argumentacją i zafascynowany przyswajałem dawki wiedzy z różnych dziedzin – od archeologii przez genetykę, antropologię, po ekonomię i politologię. Od początku jest wspaniale: „Jednym z takich niezwykłych przykładów jest gen odziedziczony po infekcji retrowirusowej sprzed około czterystu milionów lat, odgrywający kluczową rolę w formowaniu wspomnień. Koduje on bowiem maleńkie pęcherzyki białka, które pomagają przenosić informacje pomiędzy neuronami w sposób przypominający to, jak wirusy przenoszą swoją informację genetyczną z komórki do komórki. Myszy laboratoryjne, którym usunięto ten gen, nie są w stanie tworzyć żadnych wspomnień.”

A potem idziemy przez zarazy – od paleolitu, przez starożytność, Czarną Śmierć, która w latach wytrzebiła 60% ludności Europy, przy okazji dając nam „Dekamerona”, zarazy kolonialne – i wkraczamy w świat nowoczesny, kończąc na pandemii, którą dopiero co przeżyliśmy. Śledzimy, jak powstają i upadają imperia, tworzą się nowe systemy religijne, krew się leje wodospadami, rewolucje obalają tyranów i same siebie, a gdzieś tam w tle, na samym dole, niewidzialne, a sprawcze jak cholera, kryją się nasze tytułowe maleństwa.

Pyszna lektura, no i od razu wydałem się sobie trzy razy mądrzejszy, niż jestem – czego i Wam serdecznie życzę.

Przełożył Mariusz Gądek

Wydawnictwo Filtry

Udostępnij:
7