Grzegorz Łyś, „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala”

Tworki – straszno-śmieszne słowo mojego dzieciństwa. Niezliczone dowcipy i straszenia, kogo należy wysłać do Tworek, no i w ogóle każda porąbana sytuacja to były „Tworki”. Jak „Sajgon” na epicki bałagan. Tworki, czyli „dom wariatów”, świat z innego wymiaru, z horroru o siłach nadprzyrodzonych, otulony mroczną tajemnicą, „schronienie nieszczęśliwych, wykolejonych członków społeczeństwa, którzy żywi ciałem, duchowo już umarli” – jak pisał w 1891 roku, z okazji otwarcia tworkowskiego szpitala, autor „Kuriera Warszawskiego”.

„To fatalistyczne przekonanie, że Tworki miały być przede wszystkim przytułkiem dla chorych psychicznie, nie zaś miejscem, gdzie mogli powrócić do zdrowia, towarzyszyło szpitalowi przez większość jego historii” – komentuje Grzegorz Łyś, autor bardzo ciekawej książki „Przystanek Tworki. Historia pewnego szpitala”.

Łyś to sprawdzony fachura – polecałem Wam jego wcześniejsze książki, biografię legendarnego antropologa Bronisława Malinowskiego „Dzikie żądze” i opowieść o polskich ambicjach kolonialnych „Bzik tropikalny” (recenzje znajdziecie na mojej stronie marcinmeller.pl, link w komentarzu) – więc jego najnowszy reportaż historyczny jest dobrze opowiedziany i dostajemy w pakiecie interesującą wiedzę o historii psychiatrii, zamkniętych szpitali, zmieniającym się podejściu do ludzi „chorych na głowę”. A przede wszystkim to demitologizująca historia miejsca zwanego dzisiaj Mazowieckim Specjalistycznym Centrum Zdrowia im. prof. Jana Mazurkiewicza.

Fascynujące są opowieści o wątkach masońskich, o tym, jak Tworki przetrwały okupację, i o czasach komunistycznych – ze wspaniałą wizytą delegata radzieckiego, który tłumaczył polskim lekarzom znaczenie twórczości Józefa Stalina dla rozwoju psychiatrii, o stanie wojennym, gdy esbecja podejrzewała, że w Tworkach ukrywają się ścigani działacze podziemia.

No i wydział odwykowy: „Na przestrzeni paru dziesięcioleci z alkoholizmu leczyły się w Tworkach setki artystów, aktorów, malarzy, pisarzy, dawnych i późniejszych celebrytów – niemała część warszawskiej socjety.” A jak nie pili, to – w przeciwieństwie do reszty pacjentów – byli całkiem normalni i pracownicy szpitala wspominali bardzo pouczające z nimi rozmowy.

A „Przystanek Tworki” to bardzo pouczająca książka.

Wydawnictwo WAB

Udostępnij:
7