Moje dotychczasowe relacje z grzybami były dość ograniczone i proste. Przede wszystkim je jadłem, śledziłem raporty na ich temat Janusza Piechocińskiego, użerałem się z nimi w mazurskiej piwnicy, gdy zaatakowały mi ściany, a za dawnych lat słyszałem niezłe anegdoty o znajomych, którzy się nimi „pobawili” – nie mam na myśli borowików. No i wiadomo, że jak coś nie bardzo, to ch… z grzybnią.
A potem przyszedł serial The Last of Us i grzyby zaczęły mi się śnić w koszmarach. Nawet teraz, jak to piszę, mam przed oczami grzybiastych zombies, a kysz, a kysz! Więc po książkę młodego brytyjskiego naukowca, Merlina Sheldrake’a, Strzępki życia. O tym, jak grzyby tworzą nasz świat, zmieniają nasz umysł i kształtują naszą przyszłość, sięgałem z niejaką grozą.
Groza nie ustąpiła, gdy natknąłem się na opowieść o mrówkach zarażonych grzybem, którego owocnik wyrasta z ich głów. Albo grzyb maczużniczek porastający włókna mięśniowe mrówki, a na tym maczużniczku pasożytuje inny grzyb, który wygląda jak punkowa fryzura na nieszczęsnej mrówce – no The Last of Us, kurdelek serdelek.
A jak już się wystraszyłem, to stwierdzam, że to fantastyczna książka przygodowa. Boże, gdyby moje nauczycielki biologii wiedziały, że kiedyś będę się ekscytował sieciami mykoryzowymi, czyli systemem połączeń między roślinami dzięki grzybom. A jak się czyta o leśnym internecie, czyli Wood Wide Web!
A te typki odporne na promieniowanie nuklearne? Niektóre wręcz „rozrastają się w kierunku promieniotwórczych cząstek i zdają się z nich czerpać energię, tak jak rośliny czerpią ją ze światła słonecznego”.
A ten grzybek rekordzista z Oregonu, co waży setki ton, zajmuje 10 kilometrów kwadratowych i liczy od 2 do 8 tysięcy lat? A to, że występujące na Ziemi grzyby produkują rocznie ok. 50 megaton spor (zarodników), co odpowiada wadze 500 tysięcy płetwali błękitnych i czyni grzyby najistotniejszym źródłem żywej materii w powietrzu? A to, że są bliżej zwierząt niż roślin? Że nie mając mózgu, taki śluzowiec wykombinuje, jak wyjść z Ikei albo połączyć się siecią tokijskich dzielnic?
A ten czernidłak kołpakowaty? „Potrafi przebić asfalt i unieść ciężką płytę chodnikową, mimo że sam nie jest zbudowany ze specjalnie wytrzymałej materii. Młodego czernidłaka można zebrać, usmażyć i zjeść. Gdy włożyć go do słoika, jego białe tkanki pod wpływem wilgoci powietrza rozpłyną się w czarną jak smoła ciecz przypominającą atrament”.
„Grzyby wpływają na procesy życiowe, tak jak to czyniły przez ostatni miliard lat. Jedzą skały, tworzą glebę, trawią polutanty, karmią i uśmiercają rośliny, przeżywają w kosmosie, wywołują halucynacje, produkują żywność, wytwarzają leki, wpływają na zachowanie zwierząt i oddziałują na skład ziemskiej atmosfery. Są kluczem do zrozumienia naszej planety, a także tego, jak myślimy, jak czujemy i jak postępujemy. Mimo to większość swojej egzystencji spędzają na uboczu, a ponad 90 procent ich gatunków pozostaje wciąż nieodkryte.”
Zatem, drodzy grzybiarze z Januszem Piechocińskim na czele, przyszli biolodzy, biolodzy amatorzy i miłośnicy wiedzy osobliwej – to książka dla Was!
Przełożyła: Urszula Gardner.
Wydawnictwo Insignis

