No i wreszcie jest! Zima lwów, drugi tom sagi, zamykający historię wzlotu i upadku rodziny Florio rozpoczętą w Sycylijskich lwach. 750 stron zacnego czytadła, sprawnie mieszającego Wielką Historię z osobistymi dramatami bohaterów, fakty z wyobraźnią.
Akcja zaczyna się w 1868 roku wraz ze śmiercią Vincenzo, twórcy potęgi rodu. Stefania Auci sprzedała we Włoszech blisko pół miliona egzemplarzy samego pierwszego tomu, a ostatnio gruchnęła wieść, że serial na podstawie powieści sfilmuje dla Disneya+ Paolo Genovese, reżyser świetnego Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. No a w Polsce Sycylijskie lwy wybrała jako swoją pierwszą lekturę w instagramowym czelendżu Iga Świątek.
Dla Włochów Sycylijskie lwy mają ten smaczek, a raczej wielkiego smaka, że opowiadają (poczynając od 1799, kiedy kalabryjska rodzina Florio przybywa do Palermo w poszukiwaniu szczęścia i dobrobytu) historię znanego i z czasem potężnego historycznego rodu kupców i przedsiębiorców. Rodzina Florio przekształcała Sycylię, budowała włoski kapitalizm, była przedmiotem podziwu, fascynacji, zawiści i wrogości. Wyrosła z biedoty, po latach jej mężczyźni żenili się z baronównami, a kobiety wychodziły za książąt. Epicka historia, którą Auci opowiada z szacunkiem dla faktów, zręcznie mieszając z fikcją, dopalając wszelkimi namiętnościami, z obowiązkowymi szaleństwami serca na czele.
Jako magister nauk historycznych z nawyku sięgam do wszystkich bibliografii na końcach książek. I ta w Zimie lwów robi wrażenie z dwóch powodów. Uświadamia skalę sześcioletniej pracy, jaką wykonała autorka, i uzmysławia zainteresowanie, jakie przez lata budził ród Florio. Czytając Sycylijskie lwy, pobrzękiwała mi niekiedy Lalka Prusa, kiedy indziej przypominały się epickie sagi Kena Folletta, raz czy drugi pomyślałem o Ojcu chrzestnym. To nie porównanie, raczej luźne skojarzenia. Auci ma swój styl i język, daje w dwóch tomach 1250 stron godziwej rozrywki z cyklu „ucząc bawi, bawiąc uczy”, doprowadza historię rodu, który zalał świat winem Marsala, do roku 1950.
I jest to lektura idealna na wielkie albo małe włoskie wakacje, a jak już wybieracie się na Sycylię, to wręcz obowiązkowa. Auci jest Sycylijką, to widać, słychać i czuć; z każdej strony przebija miłość do legendarnej wyspy i zwłaszcza do Palermo, w którym mieszka. Imponuje jej praca dokumentacyjna: opisuje miasto sprzed wielu dekad, jakby po nim chodziła i znała każdy ówczesny zaułek, sklep i miejsce spotkań.
Co się naczekaliście na drugi tom, to wasze, a teraz przed Wami już tylko czysta przyjemność.
Przełożył Tomasz Kwiecień.
Wydawnictwo W.A.B.

