John Elledge, „(Prawie) wszystko dla zabieganych. Nawet nie przyszło wam do głowy, by to sprawdzić”

Jak ja lubię takie absurdalne książki! Kiedyś na prywatnej grupie wrzuciłem jakąś surrealistyczną ciekawostkę, a koleżanka zareagowała: „O! Widzę, że kolejny miłośnik wiedzy bezużytecznej!”. No, nie wiem, czy aż tak bezużytecznej — przecież właśnie rozweseliłem grono inteligentnych ludzi i mam, co wrzucać, kiedy rozmowa na kolacji ucichnie, prawda? Może chcecie się dowiedzieć, dlaczego na Filipinach nie należy nosić czerwonych ubrań w czasie burzy? Albo czy na świecie jest więcej psów czy kotów i jak w ogóle powinno się mierzyć taki świat? Na te i setki innych pytań odpowiedzi znajdziecie w książce (Prawie) wszystko dla zabieganych. Podtytuł książki Johna Elledge’a brzmi: Nawet nie przyszło wam do głowy, by to sprawdzić i to święta racja. Nawet jeśli kogoś kręcą planety karłowate, to raczej nie podniecają go przedrostki, najgłupsze wojny, kompendium pseudonimów literackich czy pełna lista krajów, które nigdy nie zostały skolonizowane.

Trzeba być naprawdę dobrze zakręconym świrem, by coś takiego stworzyć. Zabawne, że autor na co dzień jest całkiem poważnym brytyjskim dziennikarzem — z ciekawością przeczytałem choćby jego analizę o socjopolitycznych konsekwencjach ograniczania ruchu samochodowego w Londynie, którą napisał dla „Guardiana”. A jednocześnie ma tę wspaniałą przypadłość — potrzebę pozyskiwania wiedzy, która jest zupełnie niepotrzebna praktycznie. Oczywiście każda z tych „pigułek” jest obiektem badań wielu naukowców i większość z nich jest bardzo istotna, ale zebrane razem przypominają skecz Monty Pythona albo pierwszy alfabetyczny spis liczb od 1 do 100 Słonimskiego i Tuwima. No kocham.

PS. Napisałbym, że to idealna książka do toalety, jak zbiór najlepszych felietonów, ale tego nie napiszę, bo Polacy to naród strasznie poważny i znów ktoś mnie ochrzani za niestosowne sugestie. Więc tego nie napisałem. Wiecie, o co chodzi.

Wydawnictwo Insignis

Udostępnij:
7