Najpierw pochwalę się kumplem z liceum i zaraz wyjaśnię, dlaczego. Michał Wójcik – tak, mowa o autorze wielu popularnych książek o historii najnowszej, zwłaszcza poświęconych II wojnie światowej. Za Treblinkę. Bunt w fabryce śmierci dostał nagrodę historyczną „Polityki” oraz nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej. Marian Turski napisał, że ten reportaż historyczny to „wyżyny europejskiej literatury faktu.”
Wszystko to prawda, ale dla mnie – a znam typa od liceum – Michał jest jednym z najbardziej niesamowitych gawędziarzy, jakich wydała nasza umęczona ojczyzna. To taki talent, że gdy opowiada o przejściu przez pasy na zielonym świetle w spokojnym mieście powiatowym, opadną Wam szczęki z wrażenia, a paznokcie obgryziecie do krwi. Kiedyś tak swoją nawijką zabajerował pewne piękne dziewczę, że młoda dama wyszeptała tylko „Bo Michał ma taki historyczny umysł,” a parę lat później wyszła za niego za mąż. I tak zostało – małżeństwo i nawijka.
Opowiadam o tym, żebyście mogli sobie wyobrazić, jak Michał pisze o kilkunastu niezwykłych kobietach, w większości zapomnianych Polkach, które zabijały dla ojczyzny i idei. Od Wandy Krahelskiej, pierwszej damy polskiego terroru, członkini Organizacji Bojowej PPS, która przeprowadziła nieudany zamach na rosyjskiego gubernatora Skałona, a w czasie II wojny światowej zakładała Radę Pomocy Żydom „Żegota,” przez wygumkowaną z historii Annę Sarzyńską-Rewską, przygotowującą zamach na Kutscherę, aż po „amazonkę Berlinga,” Janinę Błaszczak-Wolanin, dowodzącą baterią moździerzy – największym pierwszoliniowym oddziałem Wojska Polskiego dowodzonym przez kobietę w czasie wojny. I oczywiście, Michał wraca do fascynującej Wandy Kronenberg, agentki pięciu wywiadów, „śmiertelnie groźnej seksbomby okupowanej Warszawy,” której wcześniej poświęcił biografię.
To książka „o dziewczynach, którym nie wystarczało jedynie przyglądanie się wojennym działaniom kolegów. Chciały podkładać bomby, strzelać, zabijać. I robiły to.” O dziewczynach, często młodych, nawet nie o kobietach. Elżbieta Dziębowska „Dewajtis” miała 15 lat, gdy brała udział w zamachu na Kutscherę.
A Michał pisze o nich tak, jakby siedział nocą w kuchni i sprzedawał przyjaciołom tę swoją wójcikową nawijkę.
Moja rozmowa z Michałem na YT.
Znak Literanova

