Nie wiem jak Wy, ale uwielbiam teorie spiskowe. Rzucam się nawet na najgłupsze filmy i seriale, które obiecują jakiś w miarę przyzwoity spisek. Już na poważnie, jako historyk z wykształcenia i pasji, interesuję się tymi klasycznymi (wiadomo, Żydzi zawsze na czele, ale masoni i iluminaci też dają radę) i przyglądam się powstającym na naszych oczach – tłumaczącym Smoleńsk, pandemię, wojnę, etc. Sporo jeżdżę po świecie, więc zawsze z ciekawością słucham lokalnych odmian narracji. W jednym miejscu Żydów zastępują Ormianie, w innym Tutsi albo Tamilowie. Żydzi raz tworzą złowieszczy kapitalizm, innym razem go niszczą, a w najporządniejszej wersji to i budują, i niszczą – bo wszystko i tak im służy.
Kiedyś naiwnie wierzyłem, że mój świat jest rozsądny i racjonalny, a to ci „tamci” ulegają paranojom. Ostatnie lata wyleczyły mnie jednak i z tego złudzenia. Okazało się, że im bardziej mój świat przegrywa wybory, tym mocniej nakręca się w szukaniu spiskowych wyjaśnień kolejnych porażek. Dziś uważam, że skłonność do myślenia spiskowego nie ma barw politycznych i nie zależy od statusu społecznego, wykształcenia, czy zamożności. W tym przekonaniu utwierdziła mnie lektura świetnej książki Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popieprzone teorie Toma Phillipsa i Johna Elledge’a. To dla mnie spotkanie gigantów: ekscytowałem się zarówno książką Phillipsa Ludzie. Krótka historia jak spieprzyliśmy wszystko, jak i Elledge’a (Prawie) wszystko dla zabieganych.
Autorzy, co nie dziwne, zaczynają od szturmu na Kapitol w styczniu 2021 roku, kiedy tłum wyznawców wszelkich odlotowych teorii spiskowych, nakręcany przez potężnego polityka, wprawił w osłupienie pół świata. Symbolem tego wydarzenia stał się półnagi „szaman QAnon.” I owszem, dzięki internetowi i mediom „społecznościowym” żyjemy w złotych czasach paranoi, ale – jak pokazują autorzy – spiskowe myślenie ma długą i bogatą przeszłość. Cofają się więc do Wielkiej Soboty 1144 roku, gdy na północ od Norwich znaleziono zwłoki chłopca, a o jego śmierć oskarżono Żydów, którzy w tej matce wszystkich teorii spiskowych mieli dokonać mordu rytualnego.
Phillips i Elledge prowadzą nas przez wieki i mniej lub bardziej zadziwiające teorie, analizując wydarzenia historyczne. W lekki, ciekawy sposób badają, gdzie kończy się prawda (bo przecież spiski istnieją), a zaczyna odlot, i pokazują, jakie narzędzia umysłowe pomagają nie ulec paranojom. Przy teorii płaskiej Ziemi czy satanistycznego centrum w pizzerii sprawa jest stosunkowo prosta, ale gdy temat dotyczy władzy, robi się bardziej skomplikowany. Lektura spod znaku „ucząc bawi, bawiąc uczy.” Dużo radości, wiedzy, anegdot do dzielenia się ze znajomymi i tematów do przemyślenia.
Przełożyła Maria Gębicka-Fryc.
Wydawnictwo Albatros

